- Wszystkie doniesienia związane z kwestiami bezpieczeństwa (szczepionki - red.) muszą być traktowane poważnie, ale wstępne informacje (z Norwegii) nie wskazują, by był powód do alarmu - podkreślił Kim cytowany przez "South China Morning Post".

W ubiegłym tygodniu w domach opieki w Norwegii zmarło 29 seniorów, którzy zostali zaszczepieni na COVID-19 szczepionką Pfizer/BioNTech.

W Norwegii zaszczepiono jak dotąd ok. 40 tys. seniorów.

Norwegia Agencja Leków poinformowała, że wszystkie zmarłe osoby doświadczały "spodziewanych efektów ubocznych podania szczepionki, takich jak mdłości i wymioty, pojawienie się gorączki oraz podrażnienia w miejscu szczepienia i gorszego samopoczucia".

Pfizer w wydanym oświadczeniu zapewnił, że współpracuje ze stroną norweską w tej kwestii.

Jerome Kim zwraca z kolei uwagę, że zgony wśród seniorów w domach opieki nadal będą się zdarzać. W Norwegii co tydzień umiera średnio 400 pensjonariuszy domów opieki.

W przypadku wspomnianych wyżej 29 zgonów trwa ustalanie dokładnej przyczyny śmierci - m.in. na podstawie sekcji zwłok.

Jednocześnie - jak poinformował Pfizer - norweskie władze zmieniły rekomendacje dotyczące podawania szczepionki zalecając, by rozważyć wykluczenie osób śmiertelnie chorych z grona tych, które będą szczepione przeciwko COVID-19.

Abrar Ahmad Chughtai, epidemiolog z australijskiego Uniwersytetu Nowej Południowej Walii sugeruje, ze można byłoby opóźnić podawanie szczepionki najstarszym seniorom do czasu uzyskania większej liczby informacji o zgonach seniorów po szczepieniach.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Chughtai zaznacza, że zgony w Norwegii mogą być niezwiązane ze szczepieniami. Dodaje, że gdyby było inaczej takie przypadki miałyby też miejsce w innych krajach, w których podaje się szczepionkę Pfizera/BioNTech seniorom.

- Ale musimy się temu przyglądać, ponieważ gdyby było to (związek między szczepieniem a zgonem - red.) prawdą, wówczas byłaby to katastrofa - dodaje.