- Mamy "hamulec bezpieczeństwa". Niestety, nie wszędzie jest on przestrzegany. Mam nadzieję, że dojdzie w tym względzie do refleksji - powiedziała Angela Merkel w telewizji ARD. - Musimy z wielką powagą wdrażać odpowiednie środki. Nie wszystkie kraje związkowe to robią - dodała.

Na początku marca niemieckie władze federalne i regionalne uzgodniły wstrzymanie stopniowego odmrażania gospodarki jeśli liczba nowych zakażeń koronawirusem w ciągu ostatnich siedmiu dni (zapadalność tygodniowa) w regionie przekroczy 100 na 100 tys. mieszkańców.

Czytaj także: Koniec obowiązku noszenia maseczek na dworze na Gibraltarze

W niedzielę wskaźnik ten dla Niemiec wynosił 130, przed tygodniem - 104. Według danych berlińskiego Instytutu im. Roberta Kocha (RKI), liczba stwierdzonych za pomocą testów przypadków SARS-CoV-2 wzrosła o 17,1 tys. do 2,77 mln.

Kanclerz Niemiec powiedziała w niedzielę, że jeśli w najbliższym czasie władze krajów związkowych nie zaczną wprowadzać obostrzeń z odpowiednią powagą, będzie musiała rozważyć jakie kroki mogą zostać podjęte w skali kraju. Jedną z opcji mogłoby być znowelizowanie ustawy o zapobieganiu chorobom zakaźnym, dodała zaznaczając, że powstrzymanie fali infekcji to obowiązek władz.

Angela Merkel wyraziła wątpliwość, czy dotychczas podjęte środki wystarczą do opanowania trzeciej fali epidemii. - Jakich dodatkowych rozwiązań potrzebujemy? Musimy zrobić więcej - mówiła. Wspomniała o możliwości wprowadzania ograniczeń dotyczących przemieszczania się oraz rozszerzeniu testowania w szkołach i przedsiębiorstwach.