Rosyjskiej jednostce K-266 "Orioł"w drodze powrotnej z Petersburga w kierunku Murmańska towarzyszył niszczyciel rakietowy "Wiceadmirał Kułakow" i holownik "Ałtaj". Wszystkie jednostki wzięły wczesniej udział w paradzie z okazji święta rosyjskiej marynarki wojennej.
"Orioł", płynąc w wynurzeniu, stracił napęd i dryfował w wodach Cieśniny Kattegat. Płynął z prędkością ok. 1,5 węzła w kierunku jednej z duńskich wysp.
Portal "Wieczernaja Moskwa" podaje, że obserwujący zdarzenie marynarze z duńskiej jednostki patrolowej HDMS "Diana" zaoferowali przez radio pomoc, ale Rosjanie "grzecznie odmówili".
Na pokład dziobowy "Orioła" weszli członkowie załogi w kamizelkach ratunkowych, a załoga "Ałtaja" przygotowywała liny holownicze, jednak usterkę udało się naprawić. Okręt odzyskał napęd i zaczął się zanurzać.
Duńscy marynarze opisując tę sytuację na Facebooku, przywołują film "Polowanie na Czerwony Październik", ale przyznają, że odbierali ją jako "dramatyczną i ekscytującą". Mieli w pamięci dramat "Kurska" - okrętu tego samego typu co "Orioł", który zatonął wraz z całą załogą.
"Doniesienia duńskich mediów, że rosyjski atomowy okręt podwodny "Orioł" stracił prędkość podczas przechodzenia przez strefę Cieśniny Bałtyckiej, nie odpowiadają rzeczywistości" - cytuje rosyjska agencja Ria Novosti anonimowe "wojskowe źródło".
Rozmówca agencji podkreślił, że okręt podwodny przepłynął cieśniny w normalnym trybie.