Dymisja ministra zdrowia może jednak doprowadzić do kryzysu rządowego w Rumunii - zauważa Reuters.
Rząd Rumunii, który powstał po wyborach parlamentarnych w grudniu składa się z Partii Narodowo-Liberalnej, z której wywodzi się premier, centroprawicowego ugrupowania USR-Plus, które popiera ministra zdrowia i partii etnicznych Węgrów, UDMR.
W parlamencie koalicja dysponuje 56 proc. głosów.
Citu, ogłaszając dymisję ministra zdrowia stwierdził, że aby odnieść sukces w walce z pandemią potrzebne jest zaufanie do instytucji państwa.
- Aby zapewnić, że zaufanie do instytucji państwa będzie trwać, zdecydowałem się na zmianę na czele resortu zdrowia. Mocno wierzę w koalicję rządzącą - dodał.
Voiculescu to 37-letni ekonomista, który zobowiązał się do tego, by system ochrony zdrowia w Rumunii był bardziej transparentny.
W ostatnim czasie minister wyłaniał osoby, które miały stanąć na czele państwowych agencji ubezpieczeniowych, które kontrolują miliardy euro składek zdrowotnych. W wyborach miał kierować się kluczem politycznym.
W Rumunii jedna na cztery osoby ma niewystarczający dostęp do ochrony zdrowia.
P.o. ministrem zdrowia ma być obecnie wicepremier i lider USR-Plus, Dan Barna.
Parlamentarzyści USR-Plus określili dymisję ministra mianem agresji.
Obecnie w rumuńskich szpitalach leczy się 13 360 chorych na COVID-19, w tym 1 521 osób przebywa na oddziałach intensywnej terapii.
W kraju wykryto 1,01 mln zakażeń koronawirusem. Zmarło 25 605 chorych na COVID-19.