Przez dwa dni ponad 40 przywódców dyskutowało w Waszyngtonie o tym, jak zabezpieczyć arsenały nuklearne przed terrorystami. Niewłaściwie chronione materiały mogą wpaść w ręce ugrupowań takich jak al Kaida – ostrzegał światowych przywódców Obama, tłumacząc, że ryzyko czarnego scenariusza ostatnio wzrosło. Według szefa ds. walki z terroryzmem w Białym Domu Johna Brennana istnieją „niepodważalne dowody”, że dziesiątki grup terrorystycznych starają się zdobyć tego typu broń masowego rażenia. – To ich ostateczny i najważniejszy cel – oświadczył.
USA i Rosja podpisały więc wczoraj porozumienie, na mocy którego oba kraje zobowiązały się w sposób „nieodwracalny i transparentny” zlikwidować co najmniej 34 tony wzbogaconego plutonu. Zobowiązały się też, że nie będą wykorzystywać plutonu do produkcji broni jądrowej lub w innych programach militarnych. Jak zauważyła Hillary Clinton, ilość plutonu, który ma zostać wyeliminowany, starczyłaby do stworzenia 17 tysięcy bomb atomowych.
W poniedziałek zapasy wysoko wzbogaconego uranu zgodził się zlikwidować ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz. Do 2012 r., gdy w Korei Południowej odbędzie się kolejny szczyt atomowy, Ukraina przekaże je zapewne do lepiej zabezpieczonych miejsc w Rosji lub USA. Również Kanada ogłosiła, że zamierza przekazywać do USA pochodzący z elektrowni atomowej wysoko wzbogacony uran. Waszyngton ma też pomóc władzom Meksyku w transformacji energetyki jądrowej, tak by kraj ten mógł używać tylko nisko wzbogaconego uranu. Przed szczytem decyzję o przekazaniu niebezpiecznych materiałów pod opiekę USA podjęło Chile.
[srodtytul]Co robi Polska[/srodtytul]
Co w gronie mocarstw atomowych robiła delegacja Polski? – Nasz udział to potwierdzenie polskiej pozycji gospodarczej i cywilizacyjnej na arenie międzynarodowej – przekonuje „Rz” ambasador Robert Kupiecki. Wyjaśnił, że Polska wróciła do prac nad energetyką jądrową, a poza tym tak samo jak i inne kraje może być potencjalnym celem terroryzmu nuklearnego.