Mużenko informując o sytuacji na wodach Cieśniny Kerczeńskiej podczas nocnego posiedzenia ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa stwierdził, iż "ukraińskie okręty rozpoczęły żeglugę z Odessy do Mariupolu 23 listopada".

- 24 listopada otrzymaliśmy informację o zamknięciu przejścia w Cieśninie Kerczeńskiej - mówił następnie Mużenko, dodając, że wojsko nie otrzymało potwierdzenia o zamknięciu cieśniny od międzynarodowego organu kontrolującego ruch morski znajdującego się w Hiszpanii.

Mużenko stwierdził następnie, że 25 listopada o godzinie 4 rano strona ukraińska skierowała dwie prośby do placówki kontrolnej w Kerczu o umożliwienie okrętom przepłynięcia przez cieśninę. Nie otrzymała jednak odpowiedzi, więc okręty płynęły dalej.

O 11 Ukraina miała otrzymać potwierdzoną informację o zamknięciu Cieśniny Kerczeńskiej. Według Mużenki informacja ta była jednak fałszywa ponieważ o 13:40-13:50 rosyjski okręt i dwie łodzie przepłynęły pod mostem prowadzącym na Krym mimo, iż miało to być niemożliwe z powodu zamknięcia cieśniny. 

Ukraińskie okręty wówczas miały zawrócić, po czym zostały zaatakowane i zablokowane przez rosyjskie jednostki. - Rosjanie strzelali, by zabić - stwierdził szef sztabu ukraińskiej armii.

W niedzielę ukraińska marynarka wojenna poinformowała, że trzy okręty - "Berdiańsk", "Nikopol" i "Yani Kapu" zostały przejęte przez Rosjan w Cieśninie Kerczeńskiej. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał parlament do poparcia decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony o wprowadzeniu stanu wojennego. W poniedziałek w sprawie incydentu na Morzu Czarnym zbierze się także Rada Bezpieczeństwa ONZ.