- Skupiając się na obecnych operacjach, zespół ma jednocześnie pamiętać "Chiny, Chiny, Chiny" - mówi rozmówca CNN.

Shanahan mówił o tym na specjalnym spotkaniu z kierownictwem Pentagonu.

Nowy sekretarz obrony ostrzegał przed Chinami kilka godzin po posiedzeniu gabinetu prezydenta, na którym Trump krytykował poprzednika Shanahana, Jima Mattisa (odszedł z Pentagonu po tym jak Trump zdecydował o wycofaniu żołnierzy USA z Syrii).

- Co on dla mnie zrobił? Co zrobił w Afganistanie. Nie za dużo dobrego. Nie za dużo dobrego. Nie jestem zadowolony z tego, czego dokonał w Afganistanie i nie powinienem być zadowolony - miał powiedzieć Trump dodając, że w istocie to on zdymisjonował Mattisa.

Zwrócenie uwagi na Chiny współpracownikom z Pentagonu - jak pisze CNN - wydaje się być zbieżne z priorytetami polityki Trumpa.

Podczas posiedzenia gabinetu Shanahan mówił też o roli jaką Departament Obrony ma do odegrania w zapewnieniu bezpieczeństwa południowej granicy USA - co jest kolejnym priorytetem Trumpa. P.o. sekretarz obrony podkreślał, że jego zespół "blisko" współpracuje z sekretarz ds. bezpieczeństwa krajowego Kirstjen Nielsen, a wojskowi inżynierowie pracują przy odnawianiu ogrodzenia na granicy i przygotowują się do budowania muru, jaki miałby oddzielić USA od Meksyku (to jedna z obietnic wyborczych Trumpa).

Trump powiedział Shanahanowi, że współpraca z nim jest "wielką przyjemnością".