Zwycięskie drużyny sportowe zapraszane są do Białego Domu, by uczcić z prezydentem USA swój sukces.
Nie inaczej było z drużyną Clemson Tigers - piłkarskiego klubu reprezentującego Clemson University, który zdobył mistrzostwo kraju.
Zwykle w takich sytuacjach gościom serwowane są dania z kuchni Białego Domu. Tym razem jednak sportowców przywitały stoły uginające się od hamburgerów i kanapek z McDonalda i Burger Kinga, wszystkie w firmowych opakowaniach.
Na podgrzewaczach pyszniły się frytki i pizze Domino, pojemniczki z sosami umieszczono w srebrnych naczyniach. Nie zabrakło też firmowych sałatek.
Wszystkie dania serwowano na tacach.
Jak wytłumaczyła Sarah Huckabee Sanders, sekretarz prasowy Donalda Trumpa, zmiana menu została wymuszona zamknięciem rządu. - Ponieważ większość Demokratów odmawia negocjacji w sprawie bezpieczeństwa na południowej granicy kraju, znaczna część personelu jest urlopowana. Dlatego prezydent zatroszczył się o fast foody dla wszystkich, i płaci za nie z własnej kieszeni - powiedziała Sanders.
Sam Trump wydawał się zachwycony fastfoodowym menu. - To wszystko pyszne rzeczy, wspaniałe amerykańskie jedzenie - zachwalał.
Trump słynie ze swojej miłości do fast foodów, które je co najmniej trzy razy w tygodniu. I nie jest w swojej miłości odosobniony - według Centrum Kontroli Chorób i Prewencji jedna trzecia obywateli USA je takie dania codziennie.
Dlatego zdjęcia stołów w Białym Domu uginających się pod niezdrową i wysokokaloryczną żywnością wywołały liczne słowa krytyki.
Tuz przed spotkaniem z piłkarzami Donald Trump wyszedł do dziennikarzy. Od pochwalenia się narodowym menu przygotowanym dla sportowców płynnie przeszedł do argumentów na rzecz jedności republikanów i potrzeby zbudowania muru na granicy z Meksykiem.
- To się powinno stać 30 lat temu, albo 20, albo 10 lat temu. A stanie się teraz - powiedział prezydent USA.