W okresie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i w przeddzień Nowego Roku na Białorusi może zostać odnotowany gwałtowny wzrost przestępczości. Jeśli organa ścigania z nim sobie poradzą, białoruskie więzienia i areszty będą po brzegi wypełnione mężczyznami z przyklejonymi siwymi brodami w czerwonych lub niebieskich strojach oraz towarzyszącymi im dziewczętami. Działalność bowiem zarówno panów przebierających się co roku za Dziadka Mroza (odpowiednik Świętego Mikołaja – red.), by przynieść prezenty pod choinkę białoruskim dzieciom, jak i pań grających rolę Śnieżynki – wnuczki baśniowego staruszka – została uznana na Białorusi za przestępczą.

Tak wynika z odpowiedzi Generalnej Prokuratury na inicjatywę 15 białoruskich obrońców praw człowieka.

15 października złożyli oni – w stosownych strojach – doniesienie o przynależności do Zjednoczenia Dziadków Mrozów, przyznając się jednocześnie do aktywnej działalności tej niezarejestrowanej organizacji.

Zgodnie z białoruskim prawem taka działalność oraz związane z nią publiczne wystąpienia mają być ścigane na mocy artykułu 193 par. 1 kodeksu karnego. Za jego naruszenie grozi nawet pozbawienie wolności. W ciągu ostatnich czterech lat na tej podstawie skazano 17 osób.

Właśnie tak widzą przyszłość Dziadków Mrozów i Śnieżynek białoruskie władze. Jak stwierdziła prokuratura, „w przypadku ustalenia systematycznego i zorganizowanego udziału obywateli w niezarejestrowanej organizacji społecznej” nie wyklucza się pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

Reakcja prokuratury na happening białoruskich obrońców praw człowieka chcących na przykładzie noworocznych przebierańców zademonstrować absurdalność jednego z najbardziej kontrowersyjnych białoruskich przepisów karnych stała się jednym z najbardziej komentowanych wydarzeń ostatnich dni na Białorusi. Większość ocen sprowadza się do konkluzji, iż prokuratorzy „dali się poznać jako idioci”.