- Po stworzeniu infrastruktury wywiadowczej, miasto oraz Służba Imigracyjna będą współpracować w usuwaniu imigrantów z miasta - powiedział Greenberg przed tygodniem po spotkaniu z przedstawicielami służb imigracyjnych.
Podległa izraelskiemu MSW Służba Imigracyjna (PIBA - Administration of Population and Immigration) zaprzeczyła, aby współpracowała z lokalnymi władzami przy prowadzeniu takiej antyimigracyjnej polityki.
"Haaretz" informuje, że imigranci z Afryki starający się o azyl w Izraelu przebywają w tym kraju legalnie na podstawie wiz wydawanych i przedłużanych przez PIBA. Imigranci ci mają również prawo do podejmowania pracy, z jednym wyjątkiem: wizy 480 imigrantów, którzy zostali zwolnieni z zamkniętego ośrodka dla imigrantów Holot nie mogą pracować i mieszkać w siedmiu miastach - jednym z nich jest Petach Tikwa.
Dlatego - jak czytamy w dzienniku - lokalne władze, ani PIBA nie mogą usuwać z Petach Tikwa imigrantów, z wyjątkiem tych, którzy należą do grupy 480 imigrantów zwolnionych z Holot.
W Petach Tikwa mieszka obecnie ok. 2500 imigrantów z Afryki starających się o azyl w Izraelu - to ok. 1 proc. mieszkańców.
Władze PIBA po tym jak burmistrz Petach Tikwa poinformował o infolinii, na którą można dzwonić, by informować o starających się o azyl wydały oświadczenie, w którym czytamy, że słowa burmistrza były "nieskoordynowane z PIBA i nieprecyzyjne".
Tymczasem Greenberg twierdzi, że dziś w Petach Tikwa "ludzie boją się spacerować po centrum miasta". - Serce miasta jest opuszczone wieczorem i w nocy ze strachu przed pijanymi cudzoziemcami, z których niektórzy są agresywni - mówi. Dodaje, że cudzoziemcy organizują imprezy - takie jak śluby - nawet w szabat, który jest dla Żydów dniem świętym. I zapewnia, że wraz z PIBA uzgodnił przeprowadzenie operacji usunięcia z miasta cudzoziemców mieszkających tam bez pozwolenia - jak zapewnia miasto chodzi nie tylko o imigrantów z Afryki, ale również np. o Ukraińców przebywających w Petach Tikwa bez wymaganej wizy.
PIBA jednak zaprzecza jakoby planowała taką operację.