Aldaoud został deportowany do Iraku, mimo że nigdy tam nie mieszkał i nie mówił po arabsku - pisze Politico.

Mężczyznę deportowano do Iraku w związku z zaostrzeniem przez administrację Trumpa polityki imigracyjnej. Aldaoud został odesłany do Iraku (z racji tego, że posiadał obywatelstwo tego kraju), w czerwcu.

Edward Bajoka, prawnik zajmujący się sprawami imigracyjnymi, który sam nazywa siebie przyjacielem rodziny Aldaouda napisał na Facebooku, że w środę mężczyzna zmarł. Przyczyną śmierci - według Bajoki - jest fakt, że Aldaoud nie był w stanie zdobyć w Iraku insuliny.

"Spoczywaj w pokoju, Jimmy" - napisał Bajoka. "Twoja krew jest na rękach ICE (amerykański Urząd Celno-Imigracyjny) i tej administracji" - dodał.

Kongresmen Andy Lewin pisząc o śmierci Aldaouda na Twitterze stwierdził, że deportowanie rezydenta USA do miejsca, gdzie brakuje mu dostępu do opieki medycznej "naraziło jego życie na ekstremalne zagrożenie".

Administracja Trumpa, zdaniem Politico, doprowadziła do deportacji ponad 1000 obywateli Iraku, w tym katolików z Kościoła chaldejskiego, którym w Iraku grożą prześladowania.

W tym tygodniu w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym Aldaoud mówi, że agenci ICE nie chcieli słuchać jego wyjaśnień, kiedy mówił, że nigdy nie był w Iraku i że niemal całe życie spędził w USA.