Wasil Ahmad brał udział w walkach wraz ze swoim wujkiem, byłym dowódcą talibów, który odszedł od rebeliantów i podporządkował się siłom rządowym. Wujek chłopca został komendantem policji w jednym z dystryktów prowincji Oruzgan. 10-latek pomagający wujkowi w walce z rebeliantami szybko stał się lokalnym bohaterem - w mediach społecznościowych wielokrotnie pojawiały się jego zdjęcia w mundurze, hełmie i z bronią automatyczną w ręku.

W Afganistanie nie wolno wykorzystywać dzieci do walki zbrojnej, ale zarówno strona rządowa, jak i talibowie często korzystają z nieletnich żołnierzy. Według organizacji zajmujących się obroną praw dzieci afgański rząd bardzo powoli rezygnuje z korzystania z usług dzieci-żołnierzy.

W raporcie przedstawionym w czerwcu 2015 roku na forum ONZ można przeczytać, że zarówno armia afgańska, jak i lokalne policje korzystają z usług dzieci-żołnierzy. W maju 2015 roku posterunki kontrolne w Tirin Kot miały być "obstawione bardzo młodymi oficerami" - czytamy w raporcie.

Niezależna Afgańska Komisja Praw Człowieka obciąża odpowiedzialnością za śmierć 10-latka jego rodzinę, rząd i talibów. Rzecznik organizacji Rafiullah Baidar poinformował, że chłopak został ogłoszony bohaterem, po tym jak wziął udział w szturmie na pozycje talibów, którzy zabili mu ojca. Komisja zarzuca policji, że ta po starciu ujawniła dane chłopca i obwołała go bohaterem, narażając go na zemstę talibów.