Korespondencja z Brukseli
Głosowanie nad ustawami zmieniającymi funkcjonowanie polskiego sądownictwa skłoniło Komisję Europejską do pilnej dyskusji na temat Polski w środę. Według nieoficjalnych informacji wszyscy komisarze poparli Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego KE, który półtora roku temu zainicjował procedurę ochrony praworządności w Polsce w związku z blokowaniem funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.
Timmermans bardzo negatywnie ocenił przeprowadzaną przez PiS reformę sądownictwa. Przypomniał, że już wcześniej, w związku z TK, Komisja oceniła, że istnieje systemowe zagrożenie dla praworządności w Polsce.
– Przyjęte przez władze środki znacznie wzmacniają to zagrożenie – stwierdził komisarz. I podkreślił, że każda z czterech ustaw poważnie podmywa niezależność sądownictwa, ale razem wzięte kompletnie ją likwidują i poddają sądownictwo pełnej kontroli ze strony polityków.
Nie uznał poprawek prezydenta Andrzeja Dudy do jednej z ustaw za przełomowe.
– Musimy zobaczyć ostateczny tekst ustawy. Ale podkreślam, że każda z czterech ustaw jest zagrożeniem dla praworządności, a prezydent odniósł się tylko do jednego elementu jednej z nich – stwierdził wiceszef KE i zapowiedział, że już w przyszłym tygodniu Komisja Europejska podejmie konkretne decyzje.
Co w nich będzie, zależy od ostatecznego kształtu przyjętych ustaw i od analizy prawnej KE. Ale już teraz Timmermans wymienił trzy elementy postępowania Komisji.
Po pierwsze, kolejna, trzecia już rekomendacja Komisji dotycząca praworządności. Powtarzająca stare argumenty odnośnie do TK i dokładająca nowe, związane z nowymi ustawami.
Po drugie, i to zupełna nowość, zostaną uruchomione procedury o naruszenie unijnego prawa. Inaczej niż w wypadku TK, gdzie presja była głównie polityczna, tutaj KE widzi elementy niezgodne z unijnym prawem. Będzie sprawdzać m.in. przepisy pozwalające na wygaszanie mandatów członków Krajowej Rady Sądownictwa, procedurę mianowania nowych przez Sejm oraz przekazanie ministrowi sprawiedliwości władzy mianowania i odwoływania szefów sądów bez żadnych konkretnych przyczyn i kryteriów.
Komisja przypomina, że każdy polski sędzia jest jednocześnie sędzią unijnym, bo polskie sądy wydają wyroki w sprawie przestrzegania unijnego prawa. A więc ich niezależność ma znaczenie dla przedsiębiorstw i obywateli innych państw UE. Bruksela użyła właśnie takiej argumentacji, blokując skutecznie niektóre elementy węgierskiej reformy sądownictwa w 2013 roku.
W tym kontekście bardzo ważny jest głos największej unijnej organizacji zrzeszającej przedsiębiorców – BusinessEurope – która po raz pierwszy włączyła się w dyskusję na temat Polski.
– Stabilne, przewidywalne i niezależne sądownictwo jest kluczowe nie tylko dla powodzenia demokracji, ale też w przyciąganiu zagranicznych inwestorów do rosnącej polskiej gospodarki – powiedział Markus Beyrer, dyrektor generalny BusinessEurope. I zaapelował do polskiego parlamentu o ponowną ocenę projektu ustawy i zapewnienie, żeby była ona zgodna z europejskimi wartościami.
Procedura o naruszenie unijnego prawa jest szczegółowo opisana w unijnym traktacie i jej ostatnim etapem jest sprawa w unijnym Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu, który może nałożyć na kraj kary finansowe.
Wreszcie trzecim elementem strategii KE jest wystąpienie do Rady Europejskiej (przywódców państw UE) o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce, co może w konsekwencji prowadzić do bardzo poważnych sankcji, np. zamrożenia unijnych funduszy strukturalnych czy zawieszenia prawa głosu Polski w UE. To słynny artykuł 7 traktatu o UE, nazywany też opcją nuklearną, przed którego uruchomieniem KE do tej pory się wzbraniała. Teraz jednak zmieniła zdanie. – Jesteśmy bardzo blisko uruchomienia artykułu 7 – powiedział Timmermans.
Na pewno KE nie ogłosi tego za tydzień, bo – jak się nieoficjalnie dowiadujemy – chce mieć pewność, że wnosząc to na Radę Europejską, może liczyć przynajmniej na pozytywną decyzję w sprawie pierwszego etapu, czyli stwierdzenia wyraźnego ryzyka naruszenia praworządności. A do tego potrzebne jest poparcie 4/5 państw członkowskich, czyli 22 z 28 krajów. – Przez najbliższe tygodnie będziemy pracować nad taką większością – mówi nieoficjalnie przedstawiciel KE.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora: a.slojewska@rp.pl