Dzisiejszy system opodatkowania nośników energii jest niesprawiedliwy i nielogiczny – wskazywali uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE). Impreza pod patronatem medialnym „Rzeczpospolitej" była poświęcona znaczeniu podatków i innych instrumentów fiskalnych w osiąganiu celów tzw. Europejskiego Zielonego Ładu i Fit for 55. To pakiety zmian w prawie obliczone na zmniejszenie emisji szkodliwych substancji w UE o co najmniej 55 proc. przed końcem dekady.

Uczestnicy dyskusji przytaczali przykłady antyekologicznego działania przepisów podatkowych, w tym akcyzy od węgla.

– Istnieje zwolnienie z węglowej akcyzy dla gospodarstw domowych, ale tam węgiel jest spalany w najbardziej szkodliwy sposób – zauważył dr Jarosław Neneman z Uniwersytetu Łódzkiego.

Z kolei prof. Michał Ptak z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu analizował opłaty za emisję szkodliwych gazów.

– W Polsce stawka opłaty za tonę dwutlenku węgla jest taka sama jak stawka za emitowany do atmosfery metan. A ten znacznie bardziej przyczynia się do globalnego ocieplenia – podsumował Ptak.

W dyskusji zauważono też ogłoszoną w lipcu propozycję nowej dyrektywy energetycznej. Komisja Europejska proponuje w niej zmianę systemu naliczania akcyzy od wyrobów energetycznych, w tym benzyny i węgla. Podstawą dla akcyzy ma być ilość jednostek energii (gigadżuli) w jednostce wyrobu.

Czytaj więcej

Monika Dziedzic o Europejskim Zielonym Ładzie: Nadchodzi ekologiczna rewolucja w podatkach

– Komisji chodzi o to, by ustalić porównywalne kryterium opodatkowania i nie preferować jednych wyrobów względem innych – tłumaczył prof. Michał Ptak.

Ta propozycja, zakładająca m.in. likwidację wszystkich istniejących ulg w akcyzie, może jednak doprowadzić do drastycznych podwyżek cen paliw i węgla.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– Szykuje się prawdziwy przewrót – zauważyła dr Karolina Tetłak z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem trzeba rozłożyć w czasie te podwyżki, by uniknąć tworzenia kolejnych rządowych tarcz osłonowych.

Wprowadzenie dyrektywy wcale nie jest przesądzone.

– Traktat o funkcjonowaniu UE przewiduje, że w sprawach podatków, a także miksu energetycznego jest wymagana jednomyślność – zauważyła dr Karolina Tetłak. Dodała, że nawet jeśli w nazwach różnych propozycji legislacyjnych nie ma słowa podatek, to w dyrektywie energetycznej mamy do czynienia z nowymi daninami albo podwyżką istniejących.