W Nadleśnictwie Myszyniec od czterech lat dochodziło do regularnych podpaleń lasów. Od początku wiadomo było, że ogień podkładał człowiek.
Niektóre pożary były na tyle rozległe, że musiały brać w nich udział nie tylko jednostki straży pożarnej, ale także samoloty gaśnicze.
Czytaj także:
Kłęby dymu nad Szczecinem. Pożar wysypiska
Kilka dni temu doszło do kolejnego pożaru. Tym razem funkcjonariuszom policji udało się zatrzymać sprawcę podpalenia. Okazało się, że ogień podłożył strażak z ochotniczej jednostki straży pożarnej.
Do zatrzymania doszło dzięki nagraniu z monitoringu leśnego prowadzonego przez Straż Leśną nadleśnictwa.
Mężczyzna przyznał się do winy. Potwierdził, że tylko w tym roku podpalał las kilkukrotnie. Sprawą zajęła się prokuratura.
Jak informują Lasy Państwowe od początku roku doszło do 1533 pożarów lasów. To dwa razy więcej niż niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. Przyczyną 39 proc. z nich było celowe podpalenie.