„Można rozmawiać z dziećmi o tym, co jest dobre, a co złe. Narzucanie dziecku wartości moralnych może jednak spowodować, że zamknie się w sobie i nie będzie miało otwartego stosunku do seksu” – głosi broszura wydawana przez brytyjskie Ministerstwo ds. Rodzin, Szkół i Dzieci.

Według autorów broszury rodzice nie powinni zabraniać swym nastoletnim pociechom uprawiania seksu, tylko zapewnić im dostęp do środków antykoncepcyjnych. „Rodzice powinni pójść z córką czy synem do lekarza, by dowiedzieli się, jakie środki antykoncepcyjne istnieją. Najlepiej już w wieku 13 lat” – czytamy dalej.

Poradnik pod tytułem „Jak rozmawiać z nastolatkiem o seksie i związkach” jest skierowany do rodziców dzieci w wieku od 11 do 15 lat. W następnych tygodniach 530 tysięcy egzemplarzy trafi do aptek, drogerii i organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją seksualną. Zdaniem minister ds. dzieci Beverley Hughes to najlepszy sposób na zmniejszenie rosnącej liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek. – Chcemy, by rodzice nauczyli dzieci, że istnieją pigułki antykoncepcyjne i prezerwatywy – mówi pani minister.

[wyimek]Według autorów broszury rodzice nie powinni zabraniać dzieciom uprawiać seksu[/wyimek]

Broszura zawiera także propozycję, jak wytłumaczyć dzieciom, na czym polega miłość. Ministerstwo radzi, by rodzice czerpali inspirację z życia intymnego gwiazd oraz popularnych seriali. – Otwarte rozmowy o seksie i miłości, na luzie, przed telewizorem, powodują, że dzieci czują się bezpiecznie. Miłosne doświadczenia gwiazd są dla nich bardziej zrozumiałe niż abstrakcyjne kazania – utrzymuje pani minister. Opozycja i organizacje chrześcijańskie są oburzone. – Jak można radzić rodzicom, by rozmawiali z dziećmi o seksie poza kontekstem moralnym. To skandal! – uważa rzeczniczka ds. rodziny Partii Konserwatywnej Maria Miller. Według niej rząd nie powinien się wtrącać do tego, jak rodzice wychowują dzieci. Podobnego zdania jest też znana brytyjska pisarka Patricia Morgan, autorka licznych książek o fenomenie ciąż wśród nieletnich. – Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych jasno wykazały, że dzieci, których rodzice są przeciwni stosunkom seksualnym przed 18. rokiem życia, na ogół unikają seksu przed dorosłością – twierdzi Morgan. Jej zdaniem stosunek rodziców do seksu ma wielki wpływ na to, w jaki sposób dzieci podchodzą do tego tematu. – Wartości wynosi się z domu i tam powinno się ich uczyć, w ramach rodziny – podkreśla pisarka.

Krytycy od dawna zwracają uwagę na to, że inicjatywy brytyjskiego rządu związane z edukacją seksualną nie przynoszą pożądanych wyników. W styczniu Ministerstwo ds. Rodzin było zmuszone przyznać, że rozdawanie prezerwatyw i pigułek antykoncepcyjnych w szkołach podstawowych bez wiedzy rodziców i przymusowa edukacja seksualna w przedszkolach nie spowodowały spadku liczby ciąż wśród nastolatek.

Gorzej, liczba niechcianych ciąż wśród dziewczynek w wieku szkolnym wzrosła w 2008 r. w porównaniu ze stanem sprzed dziesięciu lat o prawie 4 procent. Na Wyspach Brytyjskich każdego roku prawie 50 tysięcy dziewcząt poniżej 18. roku życia zachodzi w ciążę.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.rybinska@rp.pl]a.rybinska@rp.pl[/mail]