Kierownictwo sieci supermarketów Lidl zdecydowało o wycofaniu produktów firmy Rol-Ryż ze swoich sklepów. „Ponadto podjęliśmy decyzję o przekazaniu próbek towaru produkcji Rol-Ryż do badania w niezależnym laboratorium” – informuje Lidl.
O wyjaśnienia „w celu uniknięcia jakiejkolwiek dwuznaczności i rozwiania potencjalnych wątpliwości związanych z dostawami ryżu” do firmy zwrócił się też właściciel marketów Biedronka.
[wyimek]Produkty Rol-Ryżu wycofała już sieć sklepów Lidl. O wyjaśnienia poprosił właściciel marketów Biedronka[/wyimek]
Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że również sieć Tesco zamierza sprawdzić, czy Rol-Ryż dostarczył w maju swoje produkty do sklepów sieci poza Polską.
[srodtytul]Gryzonie w towarze z Surinamu[/srodtytul]
Wcześniej „Rz” pytała te firmy, czy wiedzą o szczurach, które znaleziono w partii towaru zakupionej przez Rol-Ryż z Surinamu.
Pechowa dostawa 30 ciężarówek wiozących 700 ton surinamskiego ryżu dotarła do gdyńskiej spółki na przełomie kwietnia i maja.
Jak wynika z dokumentów, do których dotarliśmy, podczas rozpakowywania towaru przez pracowników okazało się, że w niektórych partiach ryżu znajdowały się martwe, zasuszone szczury. Oprócz nich były tam również tajemnicze białe granulki.
Informacje na ten temat znalazły się w dokumencie „Raport niezgodności dla surowca na wejściu”. Pracownicy firmy wykonali fotografie znalezionych martwych gryzoni.
– Każda z takich partii powinna być poddana utylizacji – mówi „Rz” dr Urszula Sztuka-Polińska, wojewódzka inspektor sanitarna w Łodzi. – Szczur jest nosicielem kilkudziesięciu chorób zakaźnych, może je więc roznosić. Dlatego należy traktować takie zwierzę jako potencjalnie chore.
Czy Rol-Ryż zutylizował partie ryżu zawierające martwe szczury? Wczoraj i w piątek spółkę kontrolowali inspektorzy sanitarni z Gdańska. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie znaleźli oni dokumentów wskazujących, że zutylizowano jakąkolwiek partię ryżu z Surinamu.
– Do momentu wyjaśnienia sprawy wstrzymujemy się od wszelkich komentarzy – ucina pytania Tomasz Misztal z biura prasowego Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Rol-Ryż twierdzi, że cała afera to efekt zemsty byłego pracownika, któremu nie przedłużono w maju umowy.
– Spółka rozważa podjęcie stosownych kroków w tej sprawie – zapowiada prezes Rol-Ryżu Gwidon Irzabek.
Szef spółki w rozmowie z „Rz” tłumaczy, że partie zakupionego w Surinamie ryżu, w których znajdowały się zasuszone gryzonie, zostały zgodnie z procedurami odizolowane i oznakowane.
– Stoją obecnie w wydzielonym i oznakowanym miejscu – zapewnia Irzabek. – Po wyjaśnieniu sprawy zostaną zutylizowane.
Zapewnia, że nie ma niebezpieczeństwa, ponieważ sprowadzony ryż został odrzucony już w czasie przyjmowania towaru w spółce. – Podczas przerobu są u nas zachowywane wszelkie procedury bezpieczeństwa – zapewnia prezes Irzabek. – Zresztą ten ryż, który otrzymaliśmy z Surinamu, jest poddawany długiemu i szczegółowemu procesowi obróbki, ponieważ jest surowcem do dalszego przerobu. Zanim stanie się on białym ryżem, należy go poddać procesowi czyszczenia, szlifowania, czyli zdjęcia otręby ryżowej, a następnie polerowania i sortowania.
Według niego sanepid nie znalazł żadnych nieprawidłowości w tej sprawie.
Kto dostarczył do Rol-Ryżu feralne partie ryżu, z których niektóre zawierały martwe gryzonie?
[srodtytul]Worki z napisami „U.S. Army”?[/srodtytul]
Z ustaleń „Rz” wynika, że na umowach z Rol-Ryżem figuruje spółka Ritraco z Surinamu.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że ryż dostarczony do gdyńskiej firmy mógł pochodzić z zapasów amerykańskiej armii. Nasi informatorzy twierdzą bowiem, że podczas rozpakowywania towaru zauważyli na workach napis „U.S. Army”.
– To nieprawda – zaprzecza prezes Gwidon Irzabek. – Jest to ryż, który został zebrany w Surinamie. Nigdy nie mieliśmy z nim żadnego problemu. Nie było problemów od początku współpracy z Ritraco, która trwa od około trzech lat.
To jednak nie pierwsze kontrowersje związane z gdyńską spółką.
Pod koniec 2009 r. jedna z gazet opisała, że w opakowaniu produkowanego przez nią ryżu klienci znaleźli owady.
– Sprawa była wnikliwie badana i stwierdzono, że szkodniki nie trafiły do ryżu w czasie procesu przetwarzania, ale później, w kolejnych etapach dystrybucji – tłumaczy szef firmy Rol-Ryż.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=p.nisztor@rp.pl]p.nisztor@rp.pl[/mail], [mail=p.kubiak@rp.pl]p.kubiak@rp.pl[/mail][/i]