Reklama

Strajk uciekających limuzyn

Pracownicy izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych domagają się podwyżek. Kiedy ich prośby zostały zignorowane, rozpoczęli nietypowy strajk torpedując pracę placówki

Publikacja: 29.06.2010 18:28

Siergiej Ławrow podczas ostatniej wizyty w Izraelu

Siergiej Ławrow podczas ostatniej wizyty w Izraelu

Foto: AFP

Zaczęło się spokojnie. Pracownicy resortu, aby pokazać swoje niezadowolenie zaczęli łamać zasady urzędniczej etykiety. Zrezygnowali z krawatów, garnitury zastąpili dżinsami, a pantofle - sandałami.

Taka forma strajku nie przyniosła jednak żadnych efektów. Wtedy niezadowoleni pracownicy postanowili wyraźniej zasygnalizować problem.

[wyimek]Pracownicy MSZ nietypowy protest rozpoczęli po sześciu miesiącach negocjacji z rządem[/wyimek]

Szoferzy prowadzący resortowe limuzyny zaczęli odjeżdżać bez zagranicznych gości. Przez to żona prezydenta Estonii została w restauracji w Abu Gosh, a bułgarski minister spraw zagranicznych musiał poprosić swoją ambasadę o wypożyczenie auta.

Jeszcze większa niespodzianka spotkała gościa z Rosji, który musiał poczekać na lotnisku na pracowników izraelskiego resortu. Powód? Urzędnicy nie przygotowali ceremonii powitalnej.

Reklama
Reklama

Siergieja Ławrowa ostatecznie powitał wiceminister spraw zagranicznych, polecił też rozłożyć czerwony dywan i powiesić rosyjską flagę. W tym przypadku o swoim strajkowym obowiązku nie zapomnieli także szoferzy, przez co delegacja musiała podróżować autami rosyjskiej ambasady.

Społeczeństwo
Szampan, rosyjska flaga i koszulka z portretem Putina. Jak Rosjanie bawią się w Courchevel
Społeczeństwo
Niemiec już nie stać na ich państwo opiekuńcze. Będą zmiany
Społeczeństwo
Rosja: przekleństwa to też dobra kultury
Społeczeństwo
Historyczna zmiana w Japonii. Chodzi o tabletkę „dzień po”
Społeczeństwo
Polscy turyści utknęli na Dominikanie. Przewoźnik szuka dla nich miejsc w hotelach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama