Do katastrofy doszło w nocy z soboty na niedzielę, w jednopiętrowej kamienicy przy ul. Bagatela w Pabianicach.

Połowa budynku uległa zawaleniu. W akcji ratunkowej brało udział 50 strażaków i 40 policjantów. Ściągnięto też trzy psy wyszkolone do poszukiwania osób pod gruzami.

W kamienicy mieszkały dwie rodziny. Jedna na piętrze, druga na parterze. Na piętrze mieszkał też samotny, mężczyzna. To w jego mieszkaniu najprawdopodobniej doszło do eksplozji, a ofiarą tragedii padł 54-letni sąsiad mężczyzny. Stan mężczyzny, u którego prawdopodobnie doszło do wybuchu jest ciężki. Strażacy przypuszczają, że to właśnie on mógł spowodować wybuch 11-kilogramnowej butli propan-butan, ale potwierdzi to dopiero śledztwo.

Akcja służb ratowniczych trwała całą noc. Zakończyła się rano. Ratownicy nie znaleźli kolejnych rannych.

Kamienica należy do miasta, które w nocy podstawiło autobus i ewakuowało mieszkańców z miejsca zdarzenia. Kto nie miał rodziny na miejscu, nocował w hotelu.

Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz zapowiedział, że postara się pomóc poszkodowanym rodzinom.

Teraz przyczyny wypadku będzie ustalać policja wraz z prokuraturą. Inspektor nadzoru budowlanego ocenił już, że budynek nadaje się do rozbiórki.