Obywatele RP liczą na wsparcie ze strony Zofii Romaszewskiej.
"Dziś stoimy po przeciwnych stronach politycznego sporu, inaczej widzimy przeszłość i przyszłość Polski, inaczej rozumiemy sprawiedliwość czy patriotyzm.
Dla Pani ruch Obywateli RP znany jest zapewne jedynie z fałszywie prezentowanych przez media obozu władzy protestów na Krakowskim Przedmieściu. Dla nas wiele Pani opinii oraz poparcie, jakiego udziela Pani obecnemu rządowi, są niezrozumiałe" - czytamy w liście.
Członkowie Obywateli RP zwracają się do Romaszewskiej, bo sprawa powinna być ponad politycznymi podziałami.
"Mówiąc dobitnie – w Polsce wzrasta faszyzm. Możemy zaświadczyć, bo już wiele razy stawaliśmy na drodze przemarszu bojówek ONR, próbując jasno wyrazić nasz sprzeciw wobec znaków i haseł siejących nienawiść.
Ze smutkiem musimy stwierdzić, że u ludzi na ulicach widzimy obojętność, a u funkcjonariuszy policji tolerancję dla faszystowskich zachowań. Tolerancję wynikającą z przyzwolenia przełożonych" - napisano w liście.
"Jesteśmy spychani pod ściany, nasze transparenty są zasłaniane, by nie drażniły idących krokiem marszowym kolumn. Nas się wielokrotnie legitymuje i wobec wielu kieruje wnioski do sądu" - czytamy dalej.
Obywatele RP zaapelowali do Romaszewskiej, by pojawiła się dziś w Sądzie Rejonowym w Warszawie, gdzie o godzinie 9.00 miał rozpocząć się proces zbiorowy przeciwko członkom ruchu.
"Jest Pani jedną z niewielu osób po stronie rządzących, co do których mamy przekonanie, że będzie gotowa na taki gest. Jest Pani także jedną z nielicznych, która wykonując taki gest, wyśle znaczący sygnał, że choć różni nas wiele, są momenty, gdy stajemy ramię w ramię" - piszą autorzy listu.
"Wspólnym gestem możemy przeciwstawić się dwu największym zagrożeniom współczesnego społeczeństwa – nienawiści i obojętności. Ta pierwsza, której personifikacją jest faszyzm, nie buduje, a niszczy. Ta druga jest zawsze sprzymierzeńcem zła.
Żyjemy – jak pisał Vaclav Havel – w środowisku moralnie zanieczyszczonym, i jeśli nie podejmiemy żadnych działań, to wcześniej lub później ten smog faszyzmu udusi nas wszystkich" - kończy Kinga Kamińska i Paweł Kasprzak.