Policję wezwali pracownicy lokalu. Wskazali na dwóch mężczyzn, którzy siedzieli przy jednym ze stolików, niczego nie zamawiając.
Wezwani policjanci, jak tłumaczył komisarz Richard Ross, mieli trzykrotnie prosić mężczyzn, by opuścili lokal. Ci odmówili tłumacząc, że czekają na przyjaciela. Zostali wówczas skuci kajdankami i aresztowani.
Komisarz Ross, sam czarnoskóry, broni funkcjonariuszy, twierdząc, że wykonywali jedynie swoje obowiązki.
Film z zatrzymania czarnoskórych mężczyzn opublikowany został w sieci. Od chwili jego umieszczenia, 12 kwietnia, obejrzało go już niemal 10 milionów osób.
Autorka filmu, Melissa DePino, napisała: Wezwano policję, bo ci mężczyźni niczego nie zamówili. Siedzieli przy stoliku czekając na przyjaciela, gdy zostali skuci kajdankami i wyprowadzeni z lokalu. Wszyscy biali ludzie zastanawiają się, dlaczego ich to nie spotyka, gdy robią dokładnie to samo".
Działania pracowników Starbucksa i policji spowodowały akcje protestacyjne pod lokalami sieci.
Protestujący przed nimi nawołują do bojkotu kawiarni. "Być czarnym w Starbucksie = być aresztowanym".
Akcja policji w Starbucksie oburzyła też burmistrza Filadelfii. Jim Kenney stwierdził, że jest tą sytuacją załamany i polecił miejską komisję ds. obywatelskich o zbadania zasad i procedur obowiązujących w firmie pod kątem ukrytych uprzedzeń rasistowskich pracowników.
Starbucks przeprasza
Starbucks przeprosił za zaistniałą sytuację.
Dyrektor generalny Kevin Johnson oświadczył, że podjęte przez pracowników decyzje były naganne, a sytuacja - przygnębiająca.
"Podejmujemy natychmiastowe działania, by podobne sytuacje nie zaistniały ponownie" - zapewnił w oświadczeniu Johnson. Zapowiedział, że sam chce spotkać się z aresztowanymi w lokalu mężczyznami i osobiście ich przeprosić.