Zaki Daryabi, założyciel i redaktor naczelny gazety "Etilaat Roz" umieścił w mediach społecznościowych zdjęcia dwóch dziennikarzy. U jednego widać duże, czerwone siniaki w dolnej części pleców i nóg, u drugiego widać podobne ślady bicia na ramieniu i plecach.
Oznaki pobicia widać też na twarzach dziennikarzy.
Talibowie zapewniali, po przejęciu władzy w Afganistanie, że pozwolą swobodnie działać tamtejszym mediom i że będą szanować prawa człowieka
Jeden z ministrów w nowym rządzie Afganistanu, pytany o tę sprawę przez agencję Reutera zapewnił, że każdy atak na dziennikarzy będzie przedmiotem śledztwa. Minister nie chciał, aby podawać jego nazwisko.
Daryabi stwierdził, że pobicie dziennikarzy ma wywrzeć efekt mrożący na mediach afgańskich. W Afganistanie prasa niezależna rozkwitła w ciągu 20 lat obecności w tym kraju żołnierzy USA i innych państw Zachodu.
Czytaj więcej
Po masowych protestach w stolicy Afganistanu powstały niedawno rząd talibów odciął dostęp do Internetu w dużej części miasta.
- Pięciu naszych kolegów było trzymanych w areszcie przez ponad cztery godziny, w tym czasie dwóch z nich zostało pobitych, poddano ich torturom - powiedział redaktor naczelny "Etilaat Roz" w rozmowie z Reutersem.
Pobici dziennikarze mieli trafić do szpitala. Lekarz zalecił im dwutygodniowy wypoczynek.
Talibowie zapewniali, po przejęciu władzy w Afganistanie, że pozwolą swobodnie działać tamtejszym mediom i że będą szanować prawa człowieka.
Jednak w czasach, gdy talibowie rządzili Afganistanem w latach 1996-2001 w kraju nie było niezależnych mediów.
- Po tym co się stało moja nadzieja w przyszłość dla mediów i dziennikarzy w kraju pierzchła - przyznał Daryabi.