Nowo uchwalone prawo to przede wszystkim efekt działań francuskiej minister ds. równego traktowania Marlen Schiappy.

W Polsce jej odpowiednikiem jest Adam Łapiński z Prawa i Sprawiedliwości - przypomina TVN24.

Przepisy będą obowiązywać już od początku września.

Za seksistowskie zaczepki, molestowanie seksualne w miejscach publicznych, dwuznaczne gwizdy, dotykanie, śledzenie - przewidziana jest kara od 90 do nawet 3 tysięcy euro, która ma być egzekwowana natychmiast, na miejscu zdarzenia.

Czytaj także: Molestowanie seksualne? Nie, ten geniusz tak już ma

Prawo wprowadza również surowe kary za przestępstwa seksualne takie jak np. podanie tabletki gwałtu - czyn ten będzie karany grzywną w wysokości 75 tys. - 100 tys. euro i 5-7 latami więzienia.

Za fotografowanie miejsc intymnych np. w toaletach publicznych grozić będzie rok więzienia i 15 tys. euro.

Wydłużony też został okres, w którym kobieta może zgłosić gwałt - z 20 na 30 lat.

Uchwalone przepisy zakładają również walkę z molestowaniem seksualnym w internecie.

Choć kobiety są zadowolone ze zmian w prawie, część z nich powątpiewa w "natychmiastowość" egzekwowania kary od molestującego. Podkreślają, że wymagałoby to obecności policjanta praktycznie na każdej ulicy.