– Propozycje Francois Fillona oznaczają de facto, że rząd wycofał się rakiem z pomysłu wielkiej, ogólnonarodowej debaty na temat francuskiej tożsamości – mówi „Rz” politolog, prof. Georges Mink. – Ten pomysł od początku budził zresztą poważne wątpliwości. Powstało bowiem wrażenie, że rząd usiłuje coś narzucić społeczeństwu.

Fillon przedstawił w sumie 14 propozycji, których celem ma być umocnienie postaw patriotycznych. W każdej szkole miałaby obowiązkowo wisieć flaga narodowa, a w każdej klasie – deklaracja praw człowieka i obywatela. Uczniowie dostawaliby Dzienniczek Młodego Obywatela, a szkoły musiałyby zadbać o to, by każdy uczeń co najmniej raz w roku odśpiewał hymn narodowy. Aby wzmocnić autorytet zawodu nauczyciela, rząd zaproponował zaostrzenie niektórych przepisów regulaminów szkolnych.

Zgodnie z propozycjami władz nadawaniu obywatelstwa Francji towarzyszyłby też bardziej wyszukany niż dotychczas rytuał. W kształceniu imigrantów położono by z kolei większy nacisk na naukę języka francuskiego, a ci, którzy udowodniliby, że robią postępy w integracji z francuskim społeczeństwem, mogliby liczyć na szybsze przyznanie obywatelstwa. Fillon zaproponował też utworzenie w Ministerstwie ds. Imigracji panelu autorytetów, którego celem byłoby rozwijanie debaty na temat tożsamości narodowej.

Francuskie media uznały zgodnym chórem, że ta debata już spaliła na panewce. „Operacja »Tożsamość narodowa«, która miała poruszyć wiele kwestii zasadniczej natury, kończy się ucieczką z podwiniętym ogonem” – napisał Laurent Joffrin w dzienniku „Libération”. Opozycyjni socjaliści kpią ze „środeczków”, zaproponowanych przez Fillona – szczególnie z panelu autorytetów, który będzie według nich kolejną okazją do niekończącego się bicia piany.

W opinii komentatorów pogrzebanie „wielkiej debaty” o tożsamości wiąże się też ze zbliżającymi się wyborami regionalnymi. Obawiająca się przegranej centroprawica uznała, że debata, podczas której poruszano by drażliwe tematy, mogłaby kosztować ją utratę głosów. Dlatego, jak relacjonowały media, trudno było wczoraj dziennikarzom znaleźć polityka z rządzącej Partii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) chętnego do dyskusji na ten temat.

– Ale problem oczywiście pozostaje – mówi prof. Mink. – Czym jest francuska tożsamość w dobie napływu fali imigracyjnej? Jak unowocześnić proces wchodzenia imigrantów do narodu? Na te pytania prędzej czy później trzeba będzie odpowiedzieć – podkreśla.

Jak zauważyły media, z wyników debaty cieszą się tylko producenci flag.