Jak informuje „The Guardian”, serwis internetowy Airbnb, przez który można rezerwować noclegi ogłosił, że usuniętych zostanie około 200 ofert. "Wiele osób z miejscowej społeczności twierdziło, że firmy nie powinny czerpać zysków z terenów, z których wysiedleni zostali ludzie" - czytamy w oświadczeniu firmy. "Doszliśmy do wniosku, że powinniśmy usunąć oferty w izraelskich osiedlach na okupowanym Zachodnim Brzegu, które stanowią fundament sporu między Izraelczykami a Palestyńczykami” - podkreślono.

Czytaj także: KE chce uregulować działanie Airbnb. Zapowiada kary

 

 

 

 

Z decyzji firmy zadowolona jest Human Rights Watch, pozarządowa organizacja zajmująca się ochroną praw człowieka. - Przez dwa lata organizacja Human Rights Watch rozmawiała z Airbnb o pośrednictwie w wynajmach na osiedlach w Zachodnim Brzegu, które są nielegalne na mocy międzynarodowego prawa humanitarnego, i do których palestyńscy właściciele nie mają wjazdu - powiedział Arvind Ganesan, dyrektor zajmujący się w organizacji sprawami biznesowymi. 

Jak pisze „The Guardian”, ruch osadniczy dążył do wspierania turystyki na okupowanych ziemiach z pomocą izraelskiego rządu, który utworzył tam parki narodowe. Unia Europejska w sprawozdaniu stwierdziła, że niektóre projekty są wykorzystywane "jako narzędzie polityczne do wspierania, legitymizacji i rozszerzania osiedli”.

Palestyński dyplomata Husam Zomlot powiedział w 2016 roku, że firma ”promuje skradzione mienie i ziemię". - Nadejdzie czas, kiedy firmy, które czerpią zyski z okupacji, zostaną postawione przed sądem - mówił. 

Saeb Erekat, były główny negocjator planów pokojowych z Izraelem, określił decyzję Airbnb jako "początkowy pozytywny krok”. Zaznaczył jednak, że nie obejmuje on wschodniej Jerozolimy.