Reklama
Rozwiń
Reklama

Tajemnice popielniczki Obamy

Pośród tajemnic Białego Domu jedna wywołuje niekończące się spekulacje: czy nowy prezydent wciąż pali papierosy?

Aktualizacja: 24.06.2009 02:38 Publikacja: 23.06.2009 21:20

Barack Obama

Barack Obama

Foto: AFP

– Wiem, jak trudno jest rzucić ten nałóg – stwierdził Barack Obama podczas ceremonii podpisania ustawy przed Białym Domem. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy udało mu się ostatecznie rzucić palenie, prezydent nie odpowiedział.

To jeden z sekretów Gabinetu Owalnego. Pewne fakty są ogólnie znane. Wiadomo, że Obama zaczynał palić jako nastolatek, w trudnym okresie, który sam określa mianem „straconego czasu”. W swoich pamiętnikach bez ogródek przyznaje, że pił wtedy dużo alkoholu i eksperymentował z marihuaną, a nawet z kokainą. Sięgnął także po papierosy.

I choć szybko odstawił inne używki, to tytoń – w postaci siedmiu – ośmiu wypalanych papierosów dziennie – pozostał z nim na lata. „Nigdy dużo nie paliłem. W ciągu ostatnich paru lat kilkakrotnie rzucałem palenie” – stwierdził Obama w wywiadzie dla gazety „Chicago Tribune” przed dwoma laty.

Gdy jednak w 2007 roku postanowił stanąć do wyścigu o prezydenturę Stanów Zjednoczonych, jego żona Michelle wymusiła na nim obietnicę. – Powiedziała: będziesz musiał rzucić palenie, właśnie dlatego, że stres będzie większy i zaczniesz palić więcej – wspominał potem Obama.

Michelle nie ukrywała, że zastosowała wobec męża szantaż. – Mogę z dumą stwierdzić, że już nie pali. To ja go zmusiłam do rzucenia nałogu. Zgodziłam się na tę kampanię pod warunkiem, że nie zostanie palącym prezydentem – powiedziała w jednym z wywiadów telewizyjnych przyszła pierwsza dama.

Reklama
Reklama

Już podczas kampanii Obama kilkakrotnie przyznawał jednak, że ma problemy z dotrzymaniem obietnicy. Między wiecami żuł gumę zwalczającą głód nikotynowy, której opakowanie z dumą prezentował wścibskim dziennikarzom, częstując nawet jednego z nich podczas konferencji prasowej. Wyraźnie brakowało mu jednak palenia. Przed rokiem przyznał, że na kampanijnym szlaku zdarzało mu się złamać przysięgę daną żonie i sięgnąć po papierosa.

Od czasu, gdy Obama objął władzę w Stanach Zjednoczonych, prezydencki nałóg stał się tematem tabu. Sprawa jest spowita taką mgiełką tajemnicy, że jeden z „wysokich przedstawicieli Białego Domu” nie chciał nawet anonimowo potwierdzić doniesień o tym, że prezydent nadal popala.

Zwrócił jedynie uwagę na fakt, że mówiąc o rzucaniu nałogu, prezydent użył czasu teraźniejszego, a nie przeszłego.

– Walczy z tym każdego dnia. Nie widzę potrzeby, by wdawać się w szczegóły poza stwierdzeniem, że jest to trwająca wciąż walka – wyjaśnił, niewiele wyjaśniając, rzecznik Białego Domu Robert Gibbs.

– Wiem, jak trudno jest rzucić ten nałóg – stwierdził Barack Obama podczas ceremonii podpisania ustawy przed Białym Domem. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy udało mu się ostatecznie rzucić palenie, prezydent nie odpowiedział.

To jeden z sekretów Gabinetu Owalnego. Pewne fakty są ogólnie znane. Wiadomo, że Obama zaczynał palić jako nastolatek, w trudnym okresie, który sam określa mianem „straconego czasu”. W swoich pamiętnikach bez ogródek przyznaje, że pił wtedy dużo alkoholu i eksperymentował z marihuaną, a nawet z kokainą. Sięgnął także po papierosy.

Reklama
Społeczeństwo
Szwedzki spór o imigrantów. Samorządy obawiają się ich stracić. Dlaczego?
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Społeczeństwo
Wielki plan imigracyjny. Wszyscy członkowie społeczności Bnej Menasze mają wrócić do Izraela
Społeczeństwo
Dania zamknięta dla obcych
Społeczeństwo
Słoweńcy byli za legalizacją eutanazji. Po roku zmienili zdanie
Społeczeństwo
Państwo socjalne przerosło Niemców
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama