W styczniu 2014 roku u 29-letniej Brittany Maynard zdiagnozowano złośliwego guza mózgu czwartego stopnia. Choć początkowo prognozy mówiły o tym, że kobieta przeżyje od 3 do 10 lat, okazało się, że zostało jej sześć miesięcy.

Reklama
Reklama

Maynard umieściła w internecie nagranie, w którym powiedziała, że chce "umrzeć z godnością" i poinformowała o zaplanowaniu daty i miejsca własnej śmierci - na 1 listopada, tuż przed swoimi 30. urodzinami, które przypadają 19 listopada. Kobieta przeniosła się ze swoją rodziną z Kalifornii do stanu Oregon, którego mieszkańcy mogą otrzymać na receptę środki przyspieszające śmierć.

W zeszłym tygodniu Maynard wypuściła kolejne video, w którym przyznała, że chce opóźnić swoją śmierć, ponieważ wciąż "doświadcza wystarczająco dużo radości", by chcieć żyć.

"Wciąż czuję się wystarczająco dobrze, wciąż mam w sobie wiele radości i wciąż mam siłę, żeby cieszyć się z przyjaciółmi i rodziną, więc to chyba nie jest najlepszy czas na śmierć" - przyznała kobieta.

Czytaj także:

Nieuleczalnie chora zaplanowała na dzisiaj swoją śmierć. I zmieniła zdanie

Dziś media poinformowały o odejściu Brittany Maynard. The Telegraph pisze, że kobieta zmarła w domu po zażyciu leków uśmiercających przepisanych przez lekarza. Dziennik przytacza ostatnie pożegnanie Maynard napisane do rodziny i przyjaciół: "Żegnajcie wszyscy moi drodzy przyjaciele i rodzino, którą kocham. Dziś jest dzień, który wybrałam, by odejść z godnością w obliczu mojej nieuleczalnej choroby".

Potwierdzając informacje o śmierci Maynard, jej kuzynka Erica Holmes-Kremitzki napisała o niej w mediach społecznościowych: "Będzie żyła w naszych sercach, a ja będę przekazywać jej wiadomość tak, jak jej obiecałam".