„Mam 43 lata, zdążyłem odsłużyć wojsko, mam medal „Za bojowe zaslugi", pracowałem jako monter instalacji elektrycznych" - mówił o sobie Żenia Jakut dziennikarzom jakuckiego portalu nvpress.ru.
Przyznał się, że miał rodzinę, jego dzieci żyją poza Moskwą, nie powiedział tylko jak stracił dom i znalazł się na ulicy. „Czasami dzwonimy do siebie, jak mi się uda zarobić trochę pieniędzy dzięki blogowi to im podeślę" - powiedział o swojej rodzinie. Na zarobek ma duże szanse, jego blog założony pod koniec maja odwiedziło już ponad ćwierć miliona internautów.
W samej Jakucji, od której dostał przezwisko na moskiewskich ulicach żył tylko pięć lat, potem rodzice zaczęli przenosić się z miasta do miasta, od Władywostoku do Woroneża.
„Jakaś tam romantyka pewnie jest" - powiedział o swoim życiu bezdomnego. „W rzeczy samej, jestem jak swobodny artysta. Nie zależę od wielu niepotrzebnych, codziennych rzeczy" - dodał.
Mieszka w różnych dzielnicach rosyjskiej stolicy („(...) jak jesteś bezdomny, to lepiej zbyt długo nie siedzieć w jednym miejscu"). Na pytanie w której jest najlepiej, odpowiedział dowcipem z czasów stalinowskich: „Jasne, że lepiej żyć na północnym brzegu Morza Czarnego, niż na południowym – Białego".
Kategorycznie zaprzecza, by żebrał na ulicach: „Do tego trzeba mieć specjalny charakter". Zarabia przeszukując śmietniki.
„Czy kiedyś mi się wiodło ? Każdy dzień ! Zalazłem rower w śmietniku i sprzedałem go za 300 rubli – to jest szczęście. Niekoniecznie przecież trzeba znajdować złoto, by być szczęśliwym - chociaż i to parę razy się przydarzyło" - powiedział.
Przyznaje jednocześnie, że takie życie jest bardzo niebezpieczne. „Jakut" nie wyjaśnił dlaczego, ale na przykład w marcu moskiewska policja aresztowała grupę „czyścicieli", którzy mordowali bezdomnych albo po prostu śpiących na ławkach w stołecznych parkach.
„Zaszedłem kiedyś na dworzec, żeby się ogrzać. Gapiłem się w telewizor a tam pokazywali blogerów. Powiedzieli, że na blogach można zarobić pieniądze" - wyjaśnił z kolei telewizji „360 Podmoskowie" skąd pomysł na wideoblog. W robieniu bloga pomaga mu jego znajomy (który nie jest bezdomnym), tajemniczy „Andriej Wudu", do którego prawdopodobnie należy smartfon na którym są nagrywane klipy.