- Odsyłamy setki turystów, którzy nie wiedzą, że są po złej stronie fiordu. Latem codziennie trafia do nas od 10 do 15 samochodów (ze zbłąkanymi turystami - red.) - mówi jedna z mieszkanek Fossmork w rozmowie ze "Stavanger Aftenblad" dodając, że zdarza się iż latem przed wioską ustawiają się kolejki minibusów.

"Stavanger Aftenblad" odnotowuje, że droga wiodąca do wioski jest w fatalnym stanie.

Inny mieszkaniec wioski, Gunnar Boe mówi, że zabłąkani turyści często trafiają do jego domu.

- To się zdarza codziennie. Mówią, że jechali pod Preikestolen i nic z tego wszystkiego nie rozumieją. Google Maps prowadzi ich wprost do Fossmork. Droga wiodąca do nas jest dość wąska i często turyści irytują się, kiedy słyszą, że muszą zawrócić - tłumaczy.

Boe podkreśla, że przez lornetkę z Fossmork można zobaczyć ludzi wspinających się na Preikestolen. - To dość zabawne - przyznaje.

Sprawą ma zająć się Norweska Administracja Dróg Publicznych - jej przedstawiciel Roy Jarle Johansen zapowiada przyjrzenie się sprawie. Przyznaje jednocześnie, że nawet dobre oznakowanie dróg dojazdowych do Preikestolen nie pomoże, bo "niektórzy bardziej ufają Google".

Z kolei Helle Skjervold z norweskiej filii Google deklaruje, że firma robi wszystko, by udoskonalić swój serwis.