Pierwotne zeznanie 25-letniego Brenta Patricka Ahlersa doprowadziło do rozpoczęcia przez policję poszukiwań rzekomego napastnika. Kiedy Ahlers przyznał się, że wymyślił całą historię, aby ukryć fakt, iż postrzelił się sam, został aresztowany.

W akcję poszukiwania wymyślonego przez Ahlersa napastnika zaangażowanych było kilkudziesięciu policjantów. Kiedy nie znaleźli sprawcy ataku na terenie kampusu ogłosili alarm.

Jak się okazało niepotrzebnie. Ahlers nie miał zgody na przyniesienie broni na teren kampusu i - po tym jak przypadkowo postrzelił się w ramię - bał się, że straci pracę.

Teraz Ahlers odpowie za wprowadzenie policji w błąd i składanie fałszywych zeznań.

Mike Ernester z policji w St. Paul podkreślił, że w wyniku pierwotnych zeznań Ahlersa ok. 1800 studentów zostało uwięzionych w swoich pokojach, których nie mogli opuszczać na czas poszukiwań napastnika, który nigdy nie istniał.

Ahlers został w trybie natychmiastowym zwolniony przez uczelnię, która w oświadczeniu napisała, że jej władze zdecydowanie potępiają dyskryminację rasową opartą na stereotypach.