Kierujący Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego generał twierdzi, że wprawdzie Polska to wciąż kraj bezpieczny, ale przestrzega, że pojawiają się pojedyncze, niepokojące sygnały o współpracy Polaków z Państwem Islamskim. W pierwszym prasowym wywiadzie generał Łuczak, który w służbach specjalnych pracuje od połowy lat 90., mówi dużo o zagrożeniu Polski islamskim terroryzmem.
– Przyglądamy się kilkudziesięciu osobom – mówi generał i dodaje, że chodzi głównie o Polaków, którzy przed laty wyjechali do Niemiec lub Norwegii, tam przeszli na islam i stamtąd jeżdżą walczyć po stronie ISIS (Państwa Islamskiego). ABW obserwuje też mieszkających u nas cudzoziemców, którzy wyjeżdżali lub wyjeżdżają na teren Państwa Islamskiego.
Generał Dariusz Łuczak ujawnia, że ABW namierzyła na Podlasiu tzw. komórkę wsparcia logistycznego ISIS. Według naszych informacji działała ona w diasporze Czeczenów.
Co to takiego komórka wsparcia logistycznego? – To zaplecze dla dżihadu – wyjaśnia generał. – To grupa ludzi, którzy organizują środki finansowe, przygotowują miejsca odpoczynku i leczenia. Znamy przypadki lokowania rannych bojowników w prywatnych polskich szpitalach.
Generał ujawnia, że w połowie maja zatrzymano kilka osób pod zarzutem organizowania wsparcia lo gistycznego dla terrorstów. Osoby te znajdują się w areszcie.
Zapytaliśmy generała, czy Polska powinna przyjmować imigrantów z krajów islamskich, którzy falą zalewają kraje południa Unii Europejskiej.
– Jesteśmy w UE i musimy wykazać minimum solidarności – uważa szef ABW, ale zaznacza, że imigrantów trzeba dobrze sprawdzać. – Współpracujemy ze służbami, które mają znacznie większą wiedzę o sytuacji w tamtym rejonie świata. Ale faktem jest, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy osoby figurujące na listach to te, które rzeczywiście do nas przyjadą – stwierdza.
Gen. Łuczak przyznaje, że ABW dostrzega elementy „wojny hybrydowej" Rosji wobec Polski. – Obserwujemy wiele działań, które wpisują się w definicję wojny hybrydowej – mówi wręcz. – To nie jest tak, że obawiamy się prowokacji. My na bieżąco na nie reagujemy. Nowy sposób działania przeciwnika polega również na tym, że próbuje wykorzystywać antagonizmy między Polską a Litwą i Ukrainą.
Szef ABW mówi, że – wbrew ostatnim doniesieniom – nie istnieje żadne potajemne nagranie premiera Donalda Tuska. Przekonuje, że za aferą taśmową nie stoją żadne „tajemne siły", tylko biznesmen Marek Falenta i wynajęci kelnerzy.
Czytaj także: