Ewakuacja dotyczyć ma osób zamieszkujących okolice ul. Ciołkowskiego w Białymstoku, gdzie w czwartek podczas robót drogowych znaleziono niemiecką bombę ST 500. Promień siły rażenia takiej bomby sięga 1350 metrów.
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zwołał miejski sztab kryzysowy. Władze miasta po konsultacji z odpowiednimi służbami zdecydowały się na ewakuację okolicznych mieszkańców. W rejonie Ciołkowskiego zameldowanych jest ponad 7 tys. osób.
Strefa zagrożenia rozciąga się także na teren gminy Supraśl i obejmuje ponad 2 tys. osób. Tam również władze gminy zorganizują ewakuację. W sumie swoje mieszkania będzie musiało opuścić blisko 10 tys. osób.
– Wydobycie niewybuchu wiąże się ze spełnieniem określonych procedur zapewniających maksymalne bezpieczeństwo mieszkańców tej części miasta, dlatego mieszkańcy tego regionu będą ewakuowani – tłumaczył prezydent Truskolaski.
Akcja zostanie przeprowadzona w niedzielę. Już od piątku straż miejska, policja i strażacy informują bezpośrednio mieszkańców zagrożonej strefy o tym, że w niedzielę do godz. 12. będą musieli opuścić swoje mieszkania. Wręczają im ulotki z najważniejszymi informacjami.
Przed godz. 9 w wyznaczonych punktach będą podstawiane miejskie autobusy. Będą z nich mogli skorzystać ewakuowani mieszkańcy, którzy nie zdecydują się na własny transport.
Mieszkańcy zostaną przewiezieni do siedmiu szkół na terenie Białegostoku. Dostaną tam herbatę i zimne napoje.
Służby apelują do osób objętych ewakuacją, aby opuszczając dom zabrały ze sobą dokumenty oraz najpotrzebniejsze rzeczy. W mieszkaniach należy pozamykać okna i drzwi oraz zabezpieczyć mienie.
Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego ma już informacje o osobach niepełnosprawnych, starszych, samotnych, które będą potrzebowały specjalnej pomocy. Dla nich będą przygotowane specjalne busy.
W południe do pracy przystąpią saperzy. Zakończenie akcji planowane jest na godz. 16. Później mieszkańcy będą mogli wrócić do swoich domów. Miasto planuje ponowne uruchomienie specjalnych autobusów oznaczonych literą „E".