Sokołowski przejdzie na emeryturę z końcem lipca. – Nawet w czasie urlopu byłem do dyspozycji dziennikarzy, cały czas na wysokich obrotach – mówi „Rzeczpospolitej". Deklaruje, że skupi się na karierze naukowej. Jest wykładowcą m.in. na UW. Chce też mieć czas dla dzieci, które od jesieni będą się uczyć w Londynie, gdzie ich mama jest oficerem łącznikowym policji.

W utrzymaniu się przez tyle lat na stanowisku nie przeszkodziły mu kontrowersje, jakie wywoływał. W 2008 r. policyjne związki nominowały go do nieformalnej nagrody Złota Pała za wypowiedź o protestujących funkcjonariuszach, którzy chcieli wysyłać widelce do KGP, bo nie dostali obiecanych podwyżek. – Jeśli ktoś mnie pyta o sztućce, to instytucją, która w Komendzie Głównej zajmuje się widelcami, jest bufet – mówił Sokołowski.

Także w 2008 r. znalazł się w rankingu antyrzeczników branżowego miesięcznika „Press". Z kolei w 2010 r., jak opisywał tygodnik „Uważam Rze", dał się zaprosić jednemu z celebrytów do luksusowego hotelu na bal sylwestrowy.

Komendant główny nadinsp. Krzysztof Gajewski jeszcze nie zdecydował, kto zastąpi Sokołowskiego. Jeden z rzeczników wojewódzkich mówi nam, że nie będzie tłumu chętnych. – Po jesiennych wyborach może zmienić się komendant, a wraz z nim jego rzecznik. Kto będzie się pchał na stanowisko na trzy miesiące? – tłumaczy.

Specjalista od wizerunku dr Sergiusz Trzeciak, autor książki „Coaching Marki Osobistej” uważa, że przed następcą Sokołowskiego spore wyzwanie. – Będzie musiał zbudować swoją pozycję, a i tak ciągle będzie porównywany z poprzednikiem – tłumaczy dr Trzeciak. I dodaje, że wcale nie jest łatwo znaleźć ludzi z talentem medialnym, ale z drugiej strony nie ma osób niezastąpionych – dodaje.