Akcję późnym wieczorem wstrzymano, będzie kontynuowana w poniedziałek od samego rana.
Do dramatycznego wypadku doszło dziś ok. 18. Służby ratunkowe zostały powiadomione, że rzeka porwała dwie młode osoby, niedaleko ujścia do Bałtyku.
– Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że najpierw wpadła do wody dziewczyna, a potem mężczyzna, który próbował jej pomóc - relacjonuje Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Ok. 16-letnia dziewczyna miała wpaść do wody z brzegu rzeki. Wypadek widział 21-letni mężczyzna, który ruszył jej na pomoc. Żadnemu z nich nie udało się wyjść z wody.
Na miejsce pojechało pięć zastępów ze straży pożarnej, w tym ze specjalistycznej grupy wodno-nurkowej. W poszukiwania zaangażowano też Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa.
Wiadomo, że w miejscu gdzie młodzi ludzie wpadli do rzeki jej nurt jest bardzo silny, poza tym temperatura w Gdańsku wieczorem była dość niska jak na tę porę roku. Sięgała ok. 5-6 stopni Celsjusza.
Wieczorem pojawiły się informacje, że sonar użyty przez nurków natknął się na jedno z ciał, ale później okazało się, że nie jest to prawda.
Po godz. 21 akcję ratowniczą przerwaną z powodu zapadającego zmroku. – W rejon zaginięcia pary wrócimy w poniedziałek rano – zapowiada Tadeusz Konkol, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku.