Likwidacja limitów pierwszorazowych wizyt do czterech z 65 zakresów poradni specjalistycznych – ortopedii, neurologii, endokrynologii i kardiologii – to nie koniec zmian korzystnych dla pacjentów. Jak zapowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą" wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, do końca kadencji rząd uwolni limity do pozostałych 61 poradni specjalistycznych, wpisanych do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Które?

– Na razie to analizujemy – mówi minister Cieszyński.

Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, którzy wystawiają skierowania do specjalistów, mają już jednak swoje typy.

Czytaj także: Kardiolog i ortopeda od marca przyjmą bez kolejki

– Warto by znieść limity do poradni alergologicznych, bo odsyłamy do nich bardzo wielu pacjentów. Na szczęście kolejki do alergologów nie są tak długie jak np. do angiologów, zajmujących się chorobami naczyń krwionośnych, do hematologów czy specjalistów chorób wątroby – wylicza dr Jacek Krajewski, lekarz rodzinny, przewodniczący skupiającej lekarzy POZ federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Zakaźnik też potrzebny

Kolejnym lekarzem, do którego czeka najwięcej pacjentów, jest specjalista chorób zakaźnych.

– Nie chodzi tylko o trwającą epidemię koronawirusa, ale przede wszystkim o coraz więcej podejrzeń boreliozy i konieczność potwierdzenia diagnozy, kiedy nie jest jednoznaczna. Możliwość potwierdzenia diagnozy u specjalisty daje też pewność pacjentowi. Jeśli usłyszy od kardiologa, że jego sytuacja jest stabilna i nie musi mu się pokazywać przez najbliższy rok, będzie spokojniejszy – zauważa dr Jacek Krajewski. Jego zdaniem uwolnienie w pierwszej kolejności limitów na pierwszorazowe wizyty do neurologa, ortopedy, kardiologa i endokrynologa było dobrym ruchem, bo lekarze rodzinni najczęściej kierują właśnie do tych specjalizacji.

Autopromocja
Już w środę. Tylko w prenumeracie rocznej

Poradnik specjalny: Polski Ład - jak rozliczyć się z fiskusem

Zaprenumeruj

Pierwsza to za mało

Część lekarzy uważa jednak, że nie wystarczy zniesienie limitów na wizyty pierwszorazowe. Kaja Filaczyńska z partii Razem, lekarka w trakcie specjalizacji z endokrynologii, zauważa, że na pierwszej wizycie dopiero zleca się pacjentowi badania, które weryfikuje się na drugiej i kolejnych.

– Sytuację znacznie bardziej poprawiłoby zwiększenie wyceny i zniesienie limitów kolejnych wizyt. Albo wydzielenie pakietu na dodatkowe badania. Oznaczenie jednego z zazwyczaj kilku hormonów kosztuje kilkadziesiąt złotych, a w diagnostyce zaburzeń miesiączkowania jeszcze więcej. Obecnie, by wyceniana na 130 zł wizyta zwróciła się przychodni, pacjentka z tym problemem powinna zostać przyjęta kilka razy – tłumaczy Kaja Filaczyńska.

Lekarka pozytywnie ocenia ideę ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, by specjalista oraz lekarz podstawowej opieki zdrowotnej współpracowali w trakcie leczenia pacjenta.

– Trzeba jednak stworzyć do tego odpowiednie narzędzia komunikacji – podkreśla.

Jak pisaliśmy w poniedziałkowym wydaniu „Rz", już od lipca wyceny pierwszorazowych porad w czterech specjalizacjach wzrosną o 17 proc., a w styczniu 2021 r. o kolejne 10 proc. Zmiana dotyczy tylko wizyt pierwszorazowych, bo wiele kolejnych to tzw. wizyty receptowe, które mogą się odbyć w POZ.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jerzy Gryglewicz, Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego

Ważne, by likwidując kolejne limity, wybrać dziedziny, w których pierwszorazowa wizyta ma zasadnicze znaczenie dla szybkości rozpoznania choroby i jej skutecznego leczenia. Następne w kolejce powinny być nielimitowane świadczenia w poradniach leczenia bólu, urologicznej i reumatologicznej. Mimo że walka z bólem jest priorytetem Ministerstwa Zdrowia, liczba poradni gwałtownie się zmniejsza. Tymczasem to o tyle duża dolegliwość dla każdego pacjenta, że proces leczenia powinien być wdrożony natychmiast. Ważne, by uwolnić limity do poradni urologicznych, do których trafiają pacjenci z tak poważnymi schorzeniami jak zatrzymanie moczu, nietrzymanie moczu czy kolki nerkowe. Równie istotna jest wczesna diagnostyka zapaleń stawów, gdyż niepełnosprawności da się zapobiec tylko wówczas, gdy tę chorobę rozpoznamy odpowiednio wcześnie.