Teoretycznie uruchomiony 1 października 2025 r., a w praktyce funkcjonujący od stycznia br. system kaucyjny to dopiero jeden z pierwszych etapów budowania gospodarki obiegu zamkniętego. Prawdziwą rewolucję przyniesie system rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), który obejmie niemal wszystkie branże pakujące swoje towary do opakowań z tworzyw sztucznych. Wprowadzający go projekt ustawy jest na zaawansowanym etapie rządowych prac legislacyjnych.

Zapłaci wprowadzający

Założenie ROP-u jest proste. Chodzi o to, by koszt utylizacji danego opakowania ponosił ten, który je wprowadził na rynek (czyli np. producent żywności albo detergentów), a nie odpowiedzialny za gospodarkę odpadami komunalnymi samorząd (w konsekwencji my wszyscy). Choć sama idea ROP-u nie budzi wyraźnego sprzeciwu przedsiębiorców, to już jego konkretny, zaproponowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), model spotkał się z niezadowoleniem biznesu, części organizacji ekologicznych oraz niektórych przedstawicieli rządzącej koalicji m.in. resortu rolnictwa.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Rekordy systemu kaucyjnego. Rynek czeka już tylko na małpki

Pro

W uproszczeniu, rola producentów ma sprowadzać się do płacenia za każde wypuszczone przez nich na rynek opakowanie. Środki mają trafiać do samorządów, które – tak jak dotychczas – będą odpowiedzialne za gospodarkę odpadami komunalnymi. Nadzór nad całym system ma zaś sprawować Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). I to właśnie ten punkt budzi największe emocje.

Przedsiębiorcy nie chcą scentralizowanego systemu ROP. Na łamach „Rzeczpospolitej” wielokrotnie opisywaliśmy ich wątpliwości m.in. związane z brakiem realnego wpływu na to, jak rozdysponuje się ich składkami (z tego powodu nazywają ROP wprost „nowym podatkiem”) oraz obawą o nadmierną biurokratyzację i brak kontroli NFOŚiGW nad sposobem gospodarowania odpadami przez samorządy.

Resort finansów przeciwny rozbudowywaniu NFOŚiGW

NFOŚiGW wytyka się również brak doświadczenia w obszarze ekomodulacji (uzależnianiu opłat od wpływu opakowania na środowisko, co ma zachęcać do proekologicznego projektowania) oraz porażkę programu „Czyste powietrze”. Resort klimatu obstaje jednak przy tym, że NFOŚiGW to najlepsza instytucja do zarządzania systemem ROP i proponuje zatrudnienie 40 nowych osób do jego obsługi (łącznie roczne wydatki NFOŚiGW mają wzrosnąć o 16 mln zł.)

Czytaj więcej

Kaucja za butelki i puszki a podatek. Fiskus może sprawdzić zbieraczy

W zgłoszonych do projektu uwagach Ministerstwo Finansów wskazuje, że choć nowe koszty działalności NFOŚiGW nie będą pokrywane z budżetu państwa, tylko ze składek przedsiębiorców, to wciąż są one sprzeczne ze stabilizacyjną regułą wydatkową. „Realizacja zadań w NFOŚiGW (związanych z systemem ROP – red.) powinna odbywać się w ramach posiadanych zasobów kadrowych i w ramach przyznanych limitów funduszu wynagrodzeń, bez konieczności ich zwiększania, co oznacza, że potrzeba nowych etatów w NFOŚiGW powinna zostać skonfrontowana z występującymi w Funduszu wakatami tzn. bez konieczności zwiększania łącznych wydatków dla tej jednostki”. Resort klimatu odpowiada, że uzupełnienie wakatów nie rozwiąże problemów i utworzenie 40 nowych etatów jest niezbędne. Dziś w instytucji pracuje niemal 800 osób. W odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” wskazał, że „nie planuje wprowadzać zmian w OSR mających na celu wykreślenie zapotrzebowania na nowe etaty”.

Zapytaliśmy również NFOŚiGW, czy bez zwiększania kadr oraz nowego finansowania jest w stanie obsłużyć system ROP. W nadesłanej do nas odpowiedzi czytamy, że wciąż trwają prace nad projektem ustawy, w związku z czym „przedstawione zapisy mogą ulec dalszym modyfikacjom. Ocena konkretnych rozwiązań będzie możliwa dopiero po zakończeniu prac legislacyjnych i przedstawieniu finalnej wersji przepisów. Wówczas możliwe będzie również podjęcie działań wdrożeniowych w zakresie określonym przez przyjęte regulacje, także w kontekście określenia potrzeb kadrowych do obsługi programu”.

NFOŚiGW przekonuje też, że „obecny poziom zatrudnienia jest wystarczający na pierwszy etap (działania systemu ROP – red.). W kolejnych etapach będzie prowadzony proces rekrutacji zgodnie z kolejnymi etapami rozwoju systemu”. Dodaje również, że jako instytucja jest „przygotowany do tego, żeby ten system zgodnie z harmonogramem wdrożyć i zapewnić mu odpowiednie funkcjonowanie. Realizacja zadań wynikających z projektowanych przepisów będzie wymagała zapewnienia odpowiednich zasobów organizacyjnych, kadrowych oraz narzędzi informatycznych”.

40

nowych pracowników powinien zatrudnić NFOŚiGW do obsługi systemu ROP

5 mld

mniej więcej tyle od 2028 r. wyniosą roczne dochody państwa z tytułu opłat systemu ROP

– Bez nowych etatów i nowych pracowników wyspecjalizowanych konkretnie w gospodarce odpadami NFOŚiGW, który dotychczas nie zajmował się tym obszarem, nie da rady skutecznie zarządzać systemem ROP. Zakładam, że nowi pracownicy będą pozyskiwani spośród pracujących w organizacjach odzysku, które na mocy projektu ustawy zostaną wygaszone. Brak odpowiedniej kadry nie jest jednak jedynym problemem NFOŚiGW jako przyszłego zarządcy systemu ROP. Kluczowym mankamentem pozostaje centralizacja systemu, de facto urządzenie go jako nowego podatku zasilającego gminy – komentuje Bartosz Malowaniec, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. 

Znacznie ostrzejsze wnioski formułuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).

– Lobby urzędniczo-samorządowe, które forsuje antyrynkowy projekt ustawy o ROP, chce zrobić z NFOŚiGW instytucję na kształt NFZ, który rozlicza koszty służby zdrowia zarządzanej przez samorządy. Na tej samej zasadzie samorządy chcą rozliczać koszty gospodarki odpadami opakowaniowymi z NFOŚiGW. To doprowadzi do skrajnej niewydolności systemu. Nie pomoże tu nawet zatrudnienie setki nowych urzędników. Resort finansów słusznie protestuje przeciwko powiększaniu aparatu biurokratycznego – mówi. 

Czytaj więcej

ROP pod presją. Sektor rolno-spożywczy ostrzega: to podatek od bezpieczeństwa żywności

Według niego NFOŚiGW nie jest przygotowany do zarządzania systemem ROP, ponieważ nie zatrudnia specjalistów od efektywnego zarządzania gospodarką odpadową. 

– Rola prawdziwych organizacji ROP daleko wykracza poza to, co zostało przypisane NFOŚiGW jako pseudo organizacji ROP. NFOŚiGW to recepta na odpadową katastrofę tego samego typu jaką mamy obecnie w służbie zdrowia czy w programie Czyste Powietrze. Twierdzenie, że państwowy monopolista NFOŚiGW będzie gwarantem efektywności środowiskowej i racjonalności ponoszonych przez społeczeństwo kosztów oraz, że będzie aktywnie wspierał wprowadzających w ekoprojektowaniu, a recyklerów na bieżąco dofinansowywał przy ujemnych wartościach surowców, brzmi w obecnych realiach, delikatnie rzecz ujmując, kuriozalnie – stwierdza dyrektor generalny PFPŻ.