Rząd przyjął właśnie projekt noweli prawa o ustroju sądów powszechnych. Chce wprowadzić jawność oświadczeń majątkowych sędziów. Wielu z nich to się nie podoba. Panu też?

Bartłomiej Przymusiński: Tak, należę do tego grona. Uważam, że to ruch, który nic nie da. Ma pokazać sędziom, gdzie ich miejsce.

Skoro mówimy o jawności oświadczeń sędziów, to dlaczego nie funkcjonariuszy służb, np. Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Wielu sędziów orzeka w sprawach karnych, w których wszyscy oskarżeni są zainteresowani tym, żeby uderzyć w sędziego. Proszę sobie wyobrazić, że wchodząc na rozprawę, mają gotowy przegląd jego majątku, wiedzą, jakiej marki autem jeździ, itd. W dodatku może to być źródło taniej sensacji. Zaraz zaczną się dociekania: skąd? od kogo? za co? Oczyma wyobraźni już widzę sensacyjnie kłamliwe nagłówki tabloidów, które przeprosiny wydrukują kilka lat później na przedostatniej stronie. A przecież w oświadczeniu ma być ujawniony majątek wspólny. A co jeśli się okaże, że współmałżonek jest wyjątkowo zaradny albo odziedziczył fortunę?

Niektórzy wspominają wprost o zagrożeniu, jakie funduje im państwo...

Nie można tego argumentu lekceważyć. W małej miejscowości takie informacje wystarczą, by namierzyć sędziego i jego rodzinę. Sam fakt, że takie ustalenie jest możliwe, wpływa na psychikę sędziego. I tego również nie można lekceważyć.

Projekt gwarantuje, że w oświadczeniu nie podaje się danych adresowych, informacji o położeniu nieruchomości, a także tych umożliwiających identyfikację ruchomości sędziego. Czy to nie powinno uspokoić środowiska?

Trudno sobie wyobrazić, żeby podawane były też adresy. To taka quasi-ochrona, choć sami autorzy pomysłu wiedzą, że na niewiele się przyda.

A kara do ośmiu lat więzienia za nieujawnienie części składowych majątku to nie przesada?

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Nie chcę dyskutować o zagrożeniu. Uważam, że ci, którzy umyślnie pomijają coś w oświadczeniu, powinni ponieść karę.

Biuletyn Informacji Publicznej jest dobrym miejscem na publikację sędziowskich oświadczeń ?

Pewnie jedynym możliwym. W końcu to prezesi sądów mają przesyłać oświadczenia do druku.

Był czas, kiedy Ministerstwo Sprawiedliwości mówiło o oświadczeniach sędziów, ale ujawnianych na wniosek, powiedzmy, zainteresowanego obywatela. To miała być taka jawność ograniczona. Czy to nie była lepsza propozycja?

Tamten pomysł był rzeczywiście korzystniejszy dla sędziów, bezpieczniejszy. Nigdy jednak nie wierzyłem, że ten pomysł przejdzie. Byłem przekonany, że rząd wybierze ten, który właśnie przyjął.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz