Na Stalowej Guma to człowiek legenda. Czym się zasłużył? Niczym. – Tylko tak stał na ulicy i się kiwał – wspominają dzieci, które w niedzielę zbiegły się do stojącej przez kilka minut na chodniku rzeźby.

– Stawiamy ją teraz na próbę – mówi Beata Bielińska-Jacewicz, rzeczniczka Pragi-Północ, która m.in. z Muzeum Sztuki Nowoczesnej organizuje prezentację.

Ale Guma wróci. I to, jak na bohatera ulicy przystało, z pompą. Odsłonięcie odbędzie się 16 grudnia. Towarzyszyć mu ma projekcja filmu dokumentalnego i koncert Czessband – projektu muzycznego z udziałem m.in. grupy Łąki Łan.

[srodtytul]Praski ziomal [/srodtytul]

Autorem kiwającej się rzeźby naturalnych rozmiarów jest Paweł Alhamer. Do jej realizacji artysta słynący m.in. z projektów społecznie zaangażowanych zaprosił młodzież – podopiecznych Grupy Pedagogiki i Animacji Społecznej Praga-Północ.

– Szukaliśmy bohatera na ulicy, niezasłużonego, a rozpoznawalnego. Miał to być pan Zbyszek, ale któregoś dnia chłopcy przynieśli zdjęcia Gumy, alkoholika. „To ten” pomyślałem i rozpoczęliśmy pracę

– mówi Alhamer. W projekt zaangażował czwórkę chłopców w wieku 14 – 16 lat. Razem z artystą tworzyli metalowe podstawy rzeźby, razem obserwowali w Berlinie jej odlewanie.

– Chcieliśmy, by poczuli, że to ich projekt, ich rzeźba, którą postawią na swojej ulicy – mówi Andrzej Orłowski, streetworker z GPiAS.

[srodtytul]Oko na stacza[/srodtytul]

Praska ulica to niebezpieczne miejsce dla sztuki. Dlatego dzielnica zdecydowała się na monitoring rzeźby. – Zakładam, że Gumę mogą zniszczyć, ale podobnie jak Park Rzeźby nie mógł stanąć nigdzie indziej niż w parku Bródnowskim, tak i Guma nie może stać w innym miejscu – mówi Althamer.

Prace nad rzeźbą trwały ok. trzech lat. W tym czasie Guma, mieszkaniec kamienicy przy Stalowej 28, zmarł. Legendy o bohaterze wątpliwej reputacji, który stał się pomnikiem już za życia, długo jednak będą jeszcze krążyć po Pradze.