Od ponad stulecia wśród kancelarii prawnych dobrze się trzyma ta sama konwencja nazewnictwa. Typowa nazwa kancelarii to coś w rodzaju „Jones, Smith & Smith”. Ta konwencja jest tak powszechna, że stała się podstawą licznych żartów (przeczytajmy na przykład na głos nazwę – na szczęście fikcyjną! – „Dewey, Cheatum & Howe”). Obecnie jednak nadeszła pora na nowe podejście do budowania marki i zaangażowania klientów. Kancelarie prawne, które chcą ugruntować swoją pozycję na rynku, muszą ewoluować. Muszą mieć markę, która autentycznie odzwierciedlałaby ich misję, wartości i grupę docelową. Ważna jest nazwa, ale to tylko początek. Liczy się każdy aspekt strategii marketingowej. Nie ma co się zastanawiać, czy ta zmiana jest potrzebna. Jedyne warte zadania pytanie brzmi: czy kancelarie dadzą radę dostosować się do zmian na tyle szybko, by nie utracić konkurencyjności na coraz bardziej dynamicznym rynku?