Niedawna głośna dyskusja o nocnej prohibicji w Warszawie może prowokować do trochę szerszych refleksji. Jak bardzo intensywnie, jak szczegółowo władza publiczna, w tym władza miejska może ingerować w działalność obywateli? Jak wiele i z jakich względów może im zakazać? Wskazany temat jest również przedmiotem rozważań naukowych, w tym badań prawnoporównawczych. Szczególnie wdzięcznymi obszarami takich rozważań są przestrzenie publiczne: z jednej strony są powszechnie skierowane na mieszkańców, z drugiej jednak strony ich powszechna dostępność może być nie tylko błogosławieństwem, ale i pewnym problemem, każącym zapytać o możliwe zakazy i ingerencje.