Na scenie zaczyna grać zespół „Garage Music Band” Grają tak, jak się nazywają, garażowo. Wygląda na to, że w miejscu ich prób nikt nie przechowuje akt (jak ostatnio jeden z prokuratorów). Członków zespołu jest pięciu.
Wokalista z początku nieśmiało obejmuje dłonią mikrofon, gdy tymczasem kapela się rozkręca w przeboju „It’s my life” zespołu Bon Jovi. Po instrumentalnym wstępie zaczyna śpiewać. Ok, kolejny coverband. Z gatunku tych lokalnych. Wokalista nie jest najlepszą kopią Jona Bon Jovi, z pewnością zostałby szybko przegnany przez Elżbietę Zapendowską i Kubę Wojewódzkiego z polskich edycji „Idola”.