W grudniu zapadły dwa ważne rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciwko Polsce. Wynikają z działania (kryzys praworządności i niesławny wyrok TK w sprawie aborcji) albo zaniechania (brak prawnego uznania par jednopłciowych) państwa. Takie orzeczenia nigdy by pewnie nie zapadły, gdybyśmy w tej wojnie polsko-polskiej skupili się na tym, co najważniejsze: człowieku. Czy to na kobietach, pozostawionych samymi sobie na marginesie prawa po uchyleniu kolejnej przesłanki legalnej aborcji w Polsce czy też na parach jednopłciowych, które przecież żyją w naszym kraju, a nie mogą uzyskać żadnej ochrony ze strony państwa.