20 stycznia 2025 r. – w pierwszym dniu swojej drugiej kadencji – Donald Trump podpisał rozporządzenie dotyczące ograniczenia prawa do obywatelstwa z urodzenia. Uruchomiło to falę sprzeciwu i pozwów. Dlaczego? Od niemal 160 lat 14. poprawka do Konstytucji USA gwarantuje bowiem automatyczne obywatelstwo każdej osobie urodzonej na amerykańskiej ziemi.

Rozporządzenie Trumpa miało zmienić obowiązujące od lat zasady – polityk chciał, by odmawiano przyznania obywatelstwa dzieciom rodziców przebywających w USA nielegalnie lub na podstawie wiz nieimigracyjnych, m.in. biznesowych, studenckich, turystycznych.

We wtorek Sąd Najwyższy USA uznał, że rozporządzenie wykonawcze Trumpa o ograniczeniu prawa do nabycia obywatelstwa USA wraz z urodzeniem na terytorium kraju (ius soli) jest niezgodne z konstytucją.

Koniec walki o „prawo ziemi” w USA? Sąd Najwyższy unieważnił dekret Trumpa

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, iż dekret Trumpa łamie 14. poprawkę do konstytucji. „Każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu, jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje” – mówi przepis. 

Amerykańskie media zauważają, że  opinie sędziów w tej sprawie były bardzo podzielone – sześciu z dziewięciu sędziów uznało dekret Trumpa za nielegalny, jednak jeden z nich, Brett Kavanaugh, uznał iż nie łamie on konstytucji, lecz jedynie ustawę Kongresu.

Prawnicy Donalda Trumpa argumentowali, że samo urodzenie się w USA nie wystarcza do uzyskania obywatelstwa. Ich zdaniem 14. poprawka obejmuje tylko te osoby, których rodzice mieszkali w Stanach Zjednoczonych z zamiarem pozostania tam na stałe.

Czytaj więcej

Trump: Nadajemy obywatelstwo z urodzenia. Tylko my jesteśmy tak głupi

Prezes Sądu Najwyższego John Roberts odrzucił jednak ten argument. „Gdyby Kongres zamierzał uzależnić obywatelstwo od domicylu każdej osoby – kwestii, która »czasami jest bardzo trudna do rozstrzygnięcia« – można byłoby oczekiwać, że temat ten zostałby przynajmniej w pewnym stopniu omówiony” – podkreślił Roberts. „Tymczasem słowo »domicyl« pojawia się zaledwie dwa razy w dyskusji nad odpowiednim przepisem ustawy o prawach obywatelskich. Pojawia się też tylko w jednym wystąpieniu podczas debat nad klauzulą obywatelstwa – jako część wyjaśnienia, dlaczego obywatelstwo stanowe jest czymś odrębnym od obywatelstwa krajowego na gruncie konstytucji” – dodał. 

Roberts zaznaczył też, że 14. poprawkę należy czytać w kontekście historycznym oraz że prawo ziemi w praktyce istniało jeszcze przed jej uchwaleniem. Dodał również, że wywodzi się z angielskiego prawa zwyczajowego, na którym oparty jest amerykański system prawny. Ius soli – jak wskazał sędzia – ma także szczególne znaczenie w w Ameryce, będącej „krajem imigrantów”.  „Obywatelstwo, wtedy i teraz, oznaczało prawo do posiadania praw – do swobodnego uczestnictwa w naszej wspólnocie politycznej. Twórcy 14. poprawki do Konstytucji rozszerzyli tę obietnicę na »każdą osobę urodzoną w wolności w tym kraju«. Dziś dotrzymujemy tej obietnicy” - podkreślił John Roberts.

Amerykańskie media zaznaczają, że decyzja Sądu Najwyższego to duża porażka prezydenta Donalda Trumpa.

Donald Trump chciał, by prawo ziemi nie obejmowało dzieci rodziców bez prawa do stałego pobytu w USA

Rozporządzenie podpisane przez Donalda Trumpa przewidywało, że administracja federalna nie będzie „wydawać dokumentów potwierdzających obywatelstwo Stanów Zjednoczonych” żadnemu dziecku, które urodziło się na terytorium USA, jeśli jego rodzice przebywają w Stanach Zjednoczonych nielegalnie lub przebywają na terytorium USA legalnie, ale tymczasowo. Rozporządzenie stanowiło też, że będzie obowiązywać każdą osobę, która urodzi się w USA po 30 dniach od dnia podpisania dokumentu. 

Skarżące rozporządzenie organizacje broniące praw człowieka wskazywały, że przepisy te obejmą część rodzin, które już spodziewają się dziecka, a także mogą mieć wpływ na dzieci, które w świetle prawa lub de facto są bezpaństwowcami.

Czytaj więcej

Pierwsze rozporządzenie Donalda Trumpa zaskarżone

Skargę na rozporządzenie wniosły m.in. organizacja American Civil Liberties Union oraz wiele jej stanowych oddziałów, w imieniu grup imigrantów, które miały zostać dotknięte skutkami rozporządzenia. W 17-stronicowym dokumencie można było przeczytać, że – zdaniem skarżących – rozporządzenie jest niezgodne z prawem federalnym i konstytucją USA. 

Prawo ziemi (ius soli) w USA to zasada konstytucyjna (14. poprawka), zgodnie z którą każda osoba urodzona na terytorium Stanów Zjednoczonych automatycznie nabywa amerykańskie obywatelstwo, niezależnie od statusu imigracyjnego rodziców.