Podane obecnie dane statystyczne wskazują na wyraźną poprawę wobec kiepskiego lipca, kiedy kilkaset tysięcy zatrudnionych musiało zostać w domach, bo mieli kontakt z osobami, których testy na koronawirusa były pozytywne. Lepsze dane ogłoszono, gdy rząd przygotowuje się do zakończenia 30 września programu dopłat do zarobków pracowników objętych bezrobociem technicznym (postojowym), aby firmy nie wręczały im wypowiedzeń. W sierpniu z takiej pomocy korzystało nadal 700 tys. ludzi.

Czytaj więcej

Etniczna luka płacowa w W.Brytanii – biali Anglicy wcale nie zarabiają najlepiej

Niepokojąca informacja pojawiła się z firm: 1,034 mln miejsc pracy nie było obsadzone w okresie 3 miesięcy do sierpnia, pierwszy raz od 2001 r. został przekroczony pułap miliona. Możliwości zatrudnienia były największe w hotelarstwie i gastronomii, które zwolniły najwięcej pracowników w czasie pandemii, w zakładach przetwórstwa żywności i w transporcie drogowym, co w doprowadziło do części pustych półek w supermarketach i w zestawach dań w restauracjach. Zabrakło kierowców TIRów z krajów Unii, na Wyspach organizuje się szybkie kursy doszkalające młodych ludzi do pracy za kierownicą ciężarówki.

Urząd statystyczny ONS podał z kolei, że w kwartale do lipca bezrobocie zmalało do 4,6 proc., zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów ankietowanych przez Reutera. W tym okresie liczba zatrudnionych, także na własne ryzyko, zwiększyła się o 183 tys. do 32,4 mln, też zgodnie z prognozami. Liczba zatrudnionych była nadal mniejsza od rekordowej 33,1 mln tuż przed pandemią.

- Dane statystyczne wskazują, że nasz plan zatrudnienia funkcjonuje — stwierdził minister finansów Rishi Sunak. — Najnowsze dane dostarczyły więcej oznak, że martwy sezon na rynku pracy szybko kończy się, a niedobory w zatrudnieniu przyczyniają się do szybszego wzrostu zarobków — dodała Ruth Gregory, ekonomistka w Capital Economics. Według Matthew Percivala, dyrektora ds. ludzi i umiejętności w organizacji pracodawców CBI, utrzymujące się braki w podaży i zatrudnieniu utrudniają dalszy wzrost.

Firmy informują o szybko rosnącej presji na większe zarobki. Z oficjalnych danych wynika, że średnia tygodniówka w ciągu ostatnich 3 miesięcy do lipca wzrosła o 8,3 proc, blisko rekordu 8,8 proc. Płace bez premii zwiększyły się o 6,8 proc, ale według ONS prawdziwy ich wzrost wyniósł 3,6-5,1 proc., nadal dużo według norm sprzed pandemii.

Ekonomistka Gregory jest zdania, że to niedobory w zatrudnieniu będą przejściowe. — Jedyne zagrożenie jest takie, że mogą potrwać dłużej, wywołując wzrost inflacji i zmuszając Bank Anglii do podwyższenia stóp w przyszłym roku — dodała.