Włodzimierz Czarzasty ma niewątpliwie doświadczenie i rachityczne struktury, ale niewiele więcej. Robert Biedroń przegrał swoją szansę, oszukując wyborców w sprawie złożenia mandatu eurodeputowanego. A Adrian Zandberg? Wciąż bardziej straszy lewicowym radykalizmem, niż rozbudowuje swój potencjał.
Ten tercet z pewnością władzy w Polsce nie przejmie; lewica z nim na czele to wciąż nie więcej niż 12–15 proc. wyborców. A jednak to właśnie od niej zależy przyszłość polskiej polityki. Chodzi o nic innego, tylko o rozgrywkę, której podjął się Jarosław Gowin. I nie ma znaczenia, czy poszukuje się w niej konsensusu w sprawie zmian konstytucyjnych, czy innego rozwiązania. Wypracowaną ostateczną propozycją może być dopiero wynik tej gry.