Władza zajmuje się sama sobą. Ślimaczy się wdrażanie w życie nowych zapisów tarczy antykryzysowej. Wprawdzie uruchomiono właśnie potężny zastrzyk finansowy dla firm, ale nie wiadomo czy uda się powstrzymać zwolnienia. Według szacunków ekspertów w kwietniu co dziesiąty zatrudniony ma stracić pracę. Do końca roku może przybyć nawet 2 mln bezrobotnych. Ci, którzy pracują na umowach śmieciowych, są w dramatycznej sytuacji. Do tego wprowadzono kuriozalne kary, jak 12 tys. zł za jazdę rowerem także dla tych, dla których są one jedynym środkiem lokomocji.

Rządzący niewspółmiernie więcej czasu i środków przeznaczają na majowe wybory prezydenckie, które – jak szacowano jeszcze w kwietniu – mają kosztować budżet państwa 320 mln zł. A to w sytuacji, kiedy personel medyczny wciąż narzeka na brak środków ochrony przed zakażeniem koronawirusem, panuje chaos, są niedobry personelu i dezinformacja, a pracownicy służby zdrowia są powiadamiani, że ich pensje mogą ulec zmniejszeniu.

Jeżeli państwa nie stać na wydolną opiekę zdrowotną, nie jest w stanie zabezpieczyć ludzi przed falą bezrobocia, a firm przed upadkiem, to jak może być je stać na przeprowadzenie eksperymentalnych wyborów w czasie zarazy? Tego typu pytania pojawią się coraz częściej u niezadowolonych Polaków, którzy będą szukali sposobów na skanalizowanie gniewu. Za narastającą liczbą zgonów i niewydolną ochroną zdrowia pojawi się żal i złość. Za rosnącym bezrobociem pojawi się wzrost przestępczości. Za rosnącą frustracją zamkniętych w domach przemoc domowa. Za brakiem odpowiedzi władzy szukanie prostych rozwiązań. Za rozczarowaniem władzą rozglądanie się za charyzmatycznym głosem na czas kryzysu.

Dzisiaj partie opozycyjne nie dają recepty na bolączki Polaków w czasie zarazy, podobnie jak pogubieni są rządzący. Dawni trybuni ludowi z Konfederacji wtopili się w parlamentarne tło, a Paweł Kukiz stał się całkowicie niewidoczny po zbliżeniu się z PSL. Prof. Henryk Domański, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, uważa, że koronawirus może być wykorzystywany przez polityków, w szczególności przez ugrupowania antysystemowe: „Bunt jest zawsze w czasie kryzysu, a oskarżenia kierowane są wobec tych, którzy mają władzę. Ludzie muszą znaleźć winnego i jeśli bezrobocie wzrośnie, a dochody Polaków się zmniejszą, to nawet zwolennicy PiS odwrócą się od władzy”. Prof. Domański dodaje, że to opozycja powinna skanalizować gniew społeczny, w szczególności największa partia opozycyjna, do czego jednak nie jest zdolna, nie posiadając też wyrazistego charyzmatycznego lidera: „Siłą PiS jest brak konkurenta i próba codziennego udowadniania Polakom, że robi wszystko, co może”.

Czy nowy Andrzej Lepper i Samoobrona są kwestią czasu? – Wszystko będzie zależało od tego, jak rząd będzie sobie radził w czasie kryzysu – uważa prof. Antoni Dudek, socjolog i historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Kryzys zawsze rodzi ruchy populistyczne, których powstanie w Polsce jest kwestią miesięcy. Czeka nas gorąca polityczna jesień.