Były poseł z Biłgoraja wpadł w kolejne tarapaty. Najpierw Centralne Biuro Antykorupcyjne wzięło pod lupę oświadczenia z lat 2005-2010, w którym były wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej nie wpisał, iż ma samolot o wartości pół miliona złotych, który potem sprzedał, by dofinansować swój Ruch Poparcia. Widocznie składki członków oraz sprzedaż samolotu nie wystarczyły, gdyż - jak wskazuje wewnętrzny dokument, do którego dotarł portal tvp.info. - dobre miejsce na liście wyborczej można tam podobno uzyskać za pieniądze. Pod dokumentem podpisała się Katarzyna Izydorczyk, była szefowa Ruchu Poparcia Palikota, czyli działającego przy partii stowarzyszenia. Izydorczyk w dokumencie poinformowała, w jaki sposób będą ustalane listy w zbliżających się wyborach.
„Od dziś każda Państwa aktywność na rzecz Ruchu będzie punktowana, a ilość zdobytych punktów zdecyduje, z której pozycji będą mogli Państwo startować z naszych list” – napisała.
Niżej podała katalog punktów przysługujących za poszczególne działania. Przykładowo za
„koordynację działań J. Palikota w regionie” można otrzymać 5 punktów, a za „zamieszczanie pozytywnych komentarzy w Internecie na temat naszych działań (udokumentowane 30 wpisów)” – 1 punkt.
Z dokumentu wynika, że działacze będą też nagradzani za wkład w finanse partii. Mają dostać punkt za każdy wpłacony tysiąc złotych od pozyskanego przez nich sponsora. Jeden punkt ma też przysługiwać za
„wkład własny dla 1 tys. PLN”.
Szef partii Janusz Palikot twierdzi z kolei, że system nigdy nie wszedł w życie.
To była tylko propozycja do dyskusji. W sobotę zajmował się listami komitet polityczny i odrzucił na mój wniosek ten system. Prezes, która go wymyśliła, w stowarzyszeniu już nie jest prezesem –
napisał w SMS-ie wysłanym do reakcji portalu tvp.info
.
Jak widać człowiek ze świńskim ryjem łażący po telewizjach orze jak może. Andrzej Lepper miał weksle, a Palikot - sytem punktowy. Oto człowiek, który grzmiał, że uzdrowi polskie życie polityczne. I pomyśleć, że taki Robert Leszczyński dał się nabrać.
Na marginesie:
- Janusz Palikot bardzo przeprasza Pawła Lisickiego Redaktora Naczelnego dziennika i wydawcę "Rzeczpospolitej" (...) za opublikowanie wpisu "Największy blef 2010r" - napisał na swoim blogu prowadzonym pod nazwą "Poletko Pana P. dziennik Janusza Palikota" były poseł PO.
6 stycznia Palikot napisał na blogu: "Przez kilka tygodni kwietnia Jarosław Kaczyński chodził prawie codziennie do szpitala w Warszawie gdzie leżała Jadwiga Kaczyńska - matka braci - i udawał, że jest Lechem. Zaprzyjaźniona politycznie Rzeczpospolita drukowała nawet fikcyjne numery gazety z informacjami o działalności prezydenta".
Sąd nakazał Palikotowi opublikować przeprosiny na blogu i w "Rzeczpospolitej" oraz wpłacić 40 tysięcy złotych na Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.