„Stop jedynkom” to akcja społecznego sprzeciwu wobec dyktatu partyjnego, który powoduje, że większość mandatów poselskich jest obsadzona jeszcze przed wyborami. Partie polityczne ustalając kolejność na swoich listach wyborczych sprowadzają tym samym wyborców do roli marionetek – czytamy na Facebookowym profilu akcji.
Dlatego: 1. Nie będziemy głosować na kandydatów z numerem 1 na liście – ponieważ swoją pozycję (i miejsce w Sejmie) zawdzięczają wpływom w partii, a nie wyborcom. 2. Nie będziemy głosować na kandydatów, którzy już pełnili mandat parlamentarny – ponieważ wciąż przybywa nam posłów, senatorów, radnych i wójtów, którzy nie potrafią rozstać się z władzą. 3. Nie będziemy głosowali na kandydatów w wieku emerytalnym (60/65) – powinni zrobić miejsce innym. Popieramy kandydatów młodych, którzy dotąd nie pełnili funkcji w parlamencie i obecnie nie startują do Sejmu z pierwszego miejsca. Głosuj, na którą partię chcesz, ale nie pozwól sobą manipulować! Nie popieraj ,,Jedynek’’! Możemy zrobić im STOP!!!
Jak oceniają tę inicjatywę politycy i publicyści?
To nie ma sensu -
mówi posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska, pierwsza na liście PO w Gliwicach. -
Na jedynkach są politycy rozpoznawalni z doświadczeniem i kapitałem politycznym. Takie są mechanizmy i już.
W wyborach powinno kierować się oceną kandydata, jego kompetencjami, a nie wprowadzać niesprawiedliwe kryteria
– dodaje Mariusz Błaszczak jedynka PiS w okręgu podwarszawskim.
Z kolei na antenie Polskiego Radia publicyści o akcji „Stop jedynkom” mówili
Namawiam, żeby nie glosować na jedynki i głosować na kobiety. Nie głosujmy automatycznie. Wybierajmy ludzi, na których chcemy zagłosować
– powiedział publicysta Wiesław Dębski. Dodał, że widzi jednak pewne zagrożenie w akcji, ponieważ na "jedynkach" często znajdują się dobrzy kandydaci.
Łukasz Warzecha dziennikarz "Faktu" zgodził się z Wiesławem Dębskim, że na wielu listach na pierwszych miejscach znajdują się sensowi ludzie.
- Jak każdy bunt, trochę wylewa dziecko z kąpielą –
powiedział. Dodał jednak, że polski system wyborczy jest tak skonstruowany, że lider trzyma w ręku wszystkie sznurki.
Niestety. jest również tak, że głosując na miejsce czwarte, piąte czy nawet ósme na liście, chcąc nie chcąc, głosujemy na pierwsze miejsce. Głosy się zliczają, a wchodzą ludzie z początku listy. To jest ogromna wada systemu proporcjonalnego. Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem jednomandatowych okręgów również do Sejmu –
powiedział Łukasz Warzecha.
Jesteśmy ciekawi, co Państwo myślą o akcji "Stop jedynkom"?