Marszałek Grzegorz Schetyna poinformował, że projekt który zaproponował PiS, nie może być rozpatrzony, ponieważ w uzasadnieniu do niego brak jest określenia skutków finansowych.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mówił:

Wszyscy popełniliśmy błąd w sprawie ustawy o przedszkolach. Opłaty za przedszkola to sytuacja, którą należy zmienić i nie może być ona tolerowana. Dzieci to jest inwestycja, a nie wydatek. W tym roku po raz pierwszy mamy spadek przyrostu naturalnego poniżej zera. Mamy więcej umierających niż rodzących się, trzeba zrobić wszystko, aby ten proces zatrzymać. Obecnym władzom polskim tak jakby na przyszłości Polski nie zależy. Liczy się tylko tu i teraz - to jest polityka całkowicie nieodpowiedzialna.

Polskie Stronnictwo Ludowe nie zgadza się z PiS, ale apelowało do premiera i wojewodów, aby interweniowali w tych rejonach, gdzie opłaty za przedszkola drastycznie wzrosły:

Apelujemy do premiera i do wojewodów, aby w takich sprawach podejmowali szybko zdecydowane działania, jeżeli samorządy przekraczają granice przyzwoitości, a w szczególności, jeśli następuje naruszenie prawa. W tysiącach gmin nie ma takich problemów. Są odpowiedzialni, mądrzy samorządowcy, którzy wiedzą, że jakieś drakońskie opłaty za przedszkola nie będą bilansowały budżetu.

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski stwierdził, że PiS domaga się wprowadzenia pod obrady swojego projektu z jednego powodu:

To raczej akcja wyborcza niż rozwiązanie realnego problemu.

Lider SLD, Grzegorz Napieralski na konferencji również mówił o przedszkolach:

Od sześciu lat odpowiedzialność za Polskę ponosi prawica pod znakiem Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Ich polityka prorodzinna to brak wychowania seksualnego w szkołach, brak dobrej informacji o środkach antykoncepcyjnych. Ta polityka zbankrutowała. Dziś najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym jest kredyt hipoteczny. Polacy boją się mieć dzieci m.in. z powodu coraz droższego życia codziennego, czy braku miejsc w przedszkolach. Mamy w Polsce dwie rzeczywistości. Jedną, która jest kreowana w Sejmie przez większość parlamentarną, przez PO i PSL. Mamy też prawdziwą rzeczywistość.

Chciałoby się rzec - mądry polityk po szkodzie. Teraz przed końcem kadencji Sejmu nie uda się zmienić przepisów, które sprawiły, że ceny za przedszkola publiczne można porównywać z cenami tych prywatnych. Rodzicu, płacz i płać, a politycy dalej będą bawić się jak przedszkolaki. Nie rozumiemy, dlaczego PO uciekła od rozwiązania tego problemu w trybie natychmiastowym.