SLD powiedział, że takiej reformy nie poprze. Premier okazywał niewiarę w moc sprawczą swoich słów i zalotów, ale starał się przekonywać. Ale uważam, że trochę mało było dialogu, bardziej było to postawione: albo ta reforma, albo w ogóle. (...) Była szczera rozmowa, bardzo ostra w niektórych momentach, ale uważamy, że ta reforma jest zła, szkodliwa i niesprawiedliwa dla ludzi.
O przedwyborczych obietnicach:
Przed wyborami słyszeliśmy, że jest wszystko dobrze. Że dzieci się rodzą. Że ludzie zaczynają pracować. Że coraz więcej jest pracy. Coraz więcej zarabiają. Coraz więcej odkładają na przyszłość. A teraz jest tragedia. Jak wierzyć teraz, że to co mówi Donald Tusk jest prawdziwe, że jego wyliczenia są solidne?
Oglądał pan "Gwiezdne Wojny"? Nie wychodził z domu? - pytał Konrad Piasecki o czas po przegranych wyborach.
Nie. Wychodziłem z domu. Spędzałem czas z rodziną, z przyjaciółmi. Byłem aktywny na polu parlamentarnym, tak jak teraz jestem aktywny. Ale byłbym nieszczery, gdybym nie powiedział, że nie zabolało. Każdego zaboli taki wynik wyborczy. Podjąłem decyzję o niestartowaniu i rezygnacji z przewodniczącego SLD i tak się stało.
O Leszku Millerze:
Dobry przewodniczący, dobry polityk, dobry na ciężkie czasy dla SLD. Jedyna rada, którą ja mógłbym dzisiaj przekazać przewodniczącemu Millerowi, to, aby wykorzystał młode pokolenie jeszcze bardziej, łączył je z doświadczonym pokoleniem w SLD - tak, aby ta siła SLD była coraz większa.
Najwyraźniej zaloty premiera nie podziałały na lewicowe serca. A Napieralski wraca do gry.